Reklama

Noworoczne prezenty dla rosyjskich żołnierzy. M.in. wiersze o śmierci za ojczyznę

Rosyjscy rezerwiści walczący w Ukrainie otrzymują okolicznościowe prezenty z okazji Nowego Roku. Wśród "podarunków" mogą znaleźć cukier, kaszę, konserwy, ale też... wiersze. Te mają podnosić morale i - jak informuje żona jednego z żołnierzy - sławić bohaterską śmierć za ojczyznę.

W noworocznym pakiecie podarunkowym dla wojskowego można znaleźć również mydło, świecę i gałązkę świerku udekorowaną flagą Rosji. Wiersz, który ma za zadanie podnosić morale rezerwistów, mówi m.in. o "Nowym Roku pukającym do okopu", "spełnianiu marzeń", "zapominaniu o zmartwieniach" i "przepięknym boju za ojczyznę" - powiadomiła żona jednego z żołnierzy, cytowana przez niezależny portal Ważnyje Istorii.

Żona rosyjskiego żołnierza: Włączył mu się tryb "mężczyzna"

Mężczyzna wysłany na front w Donbasie to stolarz z Jejska w Kraju Krasnodarskim, miasta położonego niedaleko granicy z Ukrainą. Pomimo braku jakiegokolwiek doświadczenia wojskowego, Rosjanin karnie udał się do komendy uzupełnień. - Włączył mu się tryb "mężczyzna". Nie za bardzo chciał iść, ale stwierdził, że jeśli trzeba, to pójdzie - przyznała żona rezerwisty.

Reklama

- Gdy tylko zaczyna się ostrzał, dowódcy męża wsiadają do samochodów i odjeżdżają. Zmobilizowanym nie wypłacają też obiecanego przez Putina wynagrodzenia. Oni już nie raz podnosili tę sprawę w rozmowach z przełożonymi, ale ci zrzucają odpowiedzialność na swoich zwierzchników i nie udzielają konkretnych odpowiedzi. Nawet już parę razy wysyłałam mężowi pieniądze - opowiadała kobieta w rozmowie z niezależnym rosyjskim portalem.

Chaos podczas mobilizacji w Rosji

Władimir Putin wydał 21 września dekret o częściowej mobilizacji na wojnę z Ukrainą oraz zagroził "użyciem wszelkich środków", by bronić Rosji przed rzekomym zagrożeniem ze strony Zachodu. Tuż po decyzji prezydenta pojawiło się wiele doniesień o chaosie organizacyjnym podczas branki. Do wojska powoływano m.in. osoby niepełnosprawne i bez doświadczenia w armii. Odnotowywano liczne przypadki pijaństwa wśród poborowych, alarmowano też o fatalnych warunkach zakwaterowania rezerwistów i niskiej jakości wydawanej im broni.

We wrześniu i październiku setki tysięcy mężczyzn opuściło Rosję lub próbowało to uczynić, obawiając się wysłania na front.

Zmobilizowany Rosjanin trafia na wojnę średnio po siedmiu dniach od otrzymania wezwania, a ginie - po 12. Na polu walki spędza zaledwie około czterech dni - poinformował pod koniec października ukraiński projekt InformNapalm.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Wojna w Ukrainie 2022 | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy