Reklama

Reklama

Niemieckie media apelują do Scholza: Pozwalamy, by Ukraińcy zamarzali

Putin chce, żeby Ukraińcy zamarzli na śmierć - a my, przez brak pomocy, na to pozwalamy! - alarmuje niemiecka gazeta "Bild". Korespondent dziennika podkreśla, że po środowych atakach w Kijowie brakuje elektryczności i wody, a ludzie - niczym w trakcie II wojny światowej - stoją w zimnie, by nabrać wodę ze studni. "Kanclerz Scholz powinien zareagować na perfidne ataki armii rosyjskiej i dostarczyć systemy obrony powietrznej (...) Niezrozumiałe jest, dlaczego są one oferowane Polsce, a nie Ukrainie" - apeluje "Bild" do szefa niemieckiego rządu.

"Kiedy w środę wieczorem, w marznącym deszczu, zobaczyliśmy setki Ukraińców napełniających wodą butelki przy studni w Kijowie, byliśmy zszokowani. Wiele już widzieliśmy w tej wojnie, która trwa od blisko dziewięciu miesięcy: oblężenie Kijowa, Buczę, wojnę na wschodzie, ostrzały i tortury. Teraz, w środku zimy, widzimy stolicę, która nagle stała się ciemna, a ludzie ustawiają się w kolejce przed studniami jak podczas II wojny światowej. To jest absolutnie jasne: Putin chce, żeby Ukraińcy zamarzli na śmierć - a my, przez brak pomocy, na to pozwalamy!" - podkreślił reporter "Bilda" Paul Ronzheimer w relacji z Kijowa. 

Reklama

Jak dodał, nie można ignorować faktu, że "zbrodniarz wojenny Putin wraz ze swoją armią stopniowo bombardują jedną elektrownię po drugiej i zamieniają Ukrainę w najciemniejszy kraj świata".

Wojna w Ukrainie. Niemieckie media: Dlaczego Patrioty oferowane są Polsce, a nie Ukrainie?

Armia rosyjska nie jest w stanie wygrać wojny frontowej na południu i wschodzie, od miesięcy traci tereny na rzecz Ukraińców, ale skutecznie terroryzuje ludność cywilną dronami kamikadze i rakietami dalekiego zasięgu - podkreślił Ronzheimer. Nawet jeśli siły ukraińskie przechwytują 90 proc. pocisków, to widać, jakie mogą być skutki nawet kilku trafień. "Ukraiński system energetyczny wkrótce się załamie. Przy temperaturach spadających do minus 20 stopni krajowi grozi kolejna katastrofa humanitarna, odmrożenia. To nic innego jak zabijanie ludności zimnem" - ostrzegł Ronzheimer.

Jak podkreślił "Bild", w takiej sytuacji Scholz i jego rząd powinni przede wszystkim zadbać o to, aby Ukrainie nadal poświęcano tyle uwagi, ile potrzebuje - szczególnie zimą, a ponowna wizyta kanclerza w Kijowie byłaby ważnym sygnałem solidarności.

"Jednocześnie Scholz powinien zareagować na perfidne i podstępne ataki armii rosyjskiej na ukraińską ludność cywilną. Dostarczone dotychczas systemy obrony przeciwlotniczej są niewystarczające, potrzebne są dalsze systemy IRIS-T oraz systemy obrony przeciwrakietowej Patriot. Niezrozumiałe jest, dlaczego są one oferowane Polsce, a nie Ukrainie" - stwierdził Ronzheimer. "Wobec ataków na ludność cywilną Scholz musi także podjąć nową decyzję o dostawie czołgów bojowych" - dodał.

"Wojna jest daleko od zakończenia"

Jak podkreślił "Bild", tylko osłabienie Putina i klęska jego armii w Ukrainie pozwolą Ukraińcom powrócić do normalnego życia. "Jeśli nie pomożemy w sposób zdecydowany, wojna będzie trwała dłużej, a miliony uchodźców będą szukać schronienia w krajach Europy, ponieważ Putin uczynił Ukrainę niezdatną do zamieszkania" - podkreślił Ronzheimer.

"Oprócz wsparcia militarnego potrzebny jest plan na przetrwanie zimy: jak najwięcej generatorów, specjalistów od odbudowy sieci, zaopatrzenie humanitarne. To nigdy nie było tak ważne, jak teraz. Europa chwali Ukrainę za bohaterską walkę z armią rosyjską, ale wojna nadal jest daleka od zakończenia. Ten kraj potrzebuje naszej pomocy, aby przetrwać mroźną zimę i ataki" - zaapelował Ronzheimer.

Jak poinformował w czwartek rzecznik niemieckiego MSW, ostatnie rosyjskie ataki na elektrownie i inne obiekty infrastrukturalne w Ukrainie nie spowodowały dotąd, by znacznie więcej osób z tego kraju szukało schronienia w Niemczech. "Od szczytowego punktu w marcu spada liczba uchodźców wojennych z Ukrainy wjeżdżających do Niemiec" - przekazał. Jak dodał, w ostatnich tygodniach "odnotowano niewielkie wzrosty liczby przyjeżdżających", ale na razie nie przekłada się to na widoczny trend.

Czytaj też: Koniec dopłat do gazu. Na wniosek masz tylko kilka dni. Potem pieniądze przepadną

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy