Reklama

Reklama

Niemcy: Sankcje wobec Rosji uderzą w rafinerię przy polskiej granicy

Embargo na rosyjską ropę uderzy w produkującą paliwa rafinerię w Schwedt na granicy polsko-niemieckiej. W zakładzie wybuchła panika, że 1200 osób może stracić pracę. Dlatego minister gospodarki w pośpiechu ruszył do rafinerii, by zapewnić ludzi, że nikt nie znajdzie się bruku, bo jest pomysł na przyszłość.

Schwedt przetwarza ropę dostarczaną wyłącznie rurociągiem Przyjaźń. W sumie to 12 mln ton rocznie. Zakaz jej importu z Rosji oznaczać będzie wstrzymanie produkcji w Schwedt. Skutki odczuwalne będą natychmiast, bo paliwa trafią do stacji benzynowych we wschodnich Niemczech, ale również do polskich dystrybutorów w zachodniej części naszego kraju. Eksperci ostrzegają, że czasowo kierowcy w regionie mogą mieć problem z kupnem benzyny i oleju napędowego, szczególnie gdy zakończy się półroczny okres przejściowy. 

Związki zawodowe w rafinerii biją na alarm, również dwie niemieckie partie AfD i Die Linke (Lewica) domagają się w lokalnym parlamencie w Brandenburgii, by niemiecki rząd wymusił od Komisji Europejskiej wyłączenie tej rafinerii z embarga, podobnie jak ma się to stać z Węgrami czy Słowacją. W tym 30 tys. mieście rozbudowanym w czasach NRD właściwie na potrzeby rafinerii i zakładów papierniczych, zapanowała wielka niepewność.

Reklama

Pomysł na przyszłość rafinerii

Obawy mogą być jednak nieuzasadnione. Z ekspertyzy opracowanej przez naukowców Niemieckiego Instytutu ds. Badania Gospodarki (DIW) wynika, że w niedalekiej przyszłości rafineria w Schwedt będzie mogła pracować nawet gdy kurki z rosyjskim gazem zostaną zakręcone. 

Ropę do rafinerii na granicy polsko-niemieckiej można bez problemu dostarczać z portu w Rostocku oraz teoretycznie rurociągiem z Naftoportu w Gdańsku - mówi Interii prof. Claudia Kempfert, jedna z autorek analizy berlińskiego instytutu DIW. Przesył z Polski jest technicznie możliwy, wymaga to jedynie ustania warunków współpracy ze stroną polską. Gdyby taki model został zastosowany, produkcja w zakładach mogłaby się odbywać na poziomie 70 procent.

Ale niemiecki rząd ma jeszcze większy orzech do zgryzienia w sprawie rafinerii PCK w Schwedt. Chodzi przede wszystkim o problemy własnościowe, bo zakład jest w rosyjskich rękach. Większościowym udziałowcem PCK jest państwowa spółka Rosnieft. W Berlinie podjęte zostały już pierwsze kroki, które mają doprowadzić do zmian właścicielskich. Federalne Ministerstwo Gospodarki i Klimatu widzi kilka możliwości, by odsunąć Rosjan od rafinerii. W grę wchodzi oddanie zakładu pod zarząd państwowy lub po prostu wywłaszczenie właściciela, co wymaga jednak zmiany przepisów prawnych.

Planowana transformacja

Dziś wydaje się, że jeden z tych ruchów będzie nieunikniony, ponieważ niemiecki rząd ma długofalowe plany co do rafinerii w Schwedt. Minister gospodarki Robert Habeck, który odwiedził w tym tygodniu kombinat, malował wizję zielonej rafinerii. Miałaby ona w przyszłości w przyszłości produkować wodór i biomateriały. Ale to inwestycja, która wymagać będzie nakładów i czasu. Zdaniem rządu Brandenburgii cała transformacja może potrwać nawet do 10 lat. Na razie planowana jest zmiana kierunków dostaw ropy, na co pozwala istniejąca infrastruktura.

Tomasz Lejman, korespondent Polsat News i Interii

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy