Reklama

Reklama

"Następca Emila Czeczki". Marcin Mikołajek prosi o azyl na Białorusi

Białoruskie prorządowe media poinformowały o "polskim aktywiście", który poprosił o azyl na Białorusi. To pochodzący ze Świdnicy Marcin Mikołajek, który od lat prowadził prorosyjską propagandę. W Polsce usłyszał zarzuty pochwalania wojny i zbrodni dokonywnanych na ludności ukraińskiej.

Marcin Mikołajek przedstawiany jest przez proreżimową stację Belarus 1 jako "działacz społeczny znany z krytyki polskiego reżimu".

"Wygląda na to, że mamy następcę Emila Czeczki. Dziś w białoruskich porannych wiadomościach: "Polski aktywista Marcin Mikołajek, poszkodowany przez wartości wolnej Europy i nastroje rusofobiczne, prosi o azyl polityczny na Białorusi". What Could Possibly Go Wrong?" - napisał białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan.

Marcin Mikolajek uciekł przed przesłuchaniem

Niezależny portal zerkalo.io wskazuje, że Mikołajek przybył na Białoruś wieczorem 8 czerwca. Zaledwie dzień później opublikowano 20-minutowy wywiad z Polakiem nakręcony w Mińsku.

Reklama

- W Polsce wszczęto przeciwko mnie sprawę karną pod zarzutem "publicznego wzywania do wojny" i wspierania specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie. W Polsce nazywają ją wojną. Zamieściłem kilka publikacji na portalach społecznościowych, które ich zdaniem naruszyły prawo polskie w okresie od 24 lutego do 4 marca - stwierdził Mikołajek, według którego impulsem do opuszczenia kraju miało być wezwanie na przesłuchanie.

Mikołajek stwierdził, że bał się, że władze zorganizują przeciwko niemu "pokazowy proces", by inni "bali się wyrazić swoją opinię". W rzeczywistości mężczyzna nie został zatrzymany, a o jego sprawie informowały jedynie prorosyjskie media.

Wywiad Marcina Mikołajka. "Polska wykonuje rozkazy"

W wywiadzie dla Belarus 1 Mikołajek twierdził, że Polska jest małym krajem, który jedynie "wykonuje rozkazy" i nie ma własnych poglądów jeśli chodzi o politykę międzynarodową. Twierdził też, że Polska potrzebuje niewolników do pracy z Białorusi, bo Polacy nie chcą "pracować za grosze".

- Jeśli powiesz, że jesteś za Rosją, będziesz miał duże problemy, nie będziesz osobą drugiej kategorii, ale osobą trzeciej kategorii. Miałem wstążkę w kolorach rosyjskiej flagi, teraz mam sprawę kryminalną - mówił stacji. Obszerne fragmenty jego wywiadu przetłumaczył ekspert ds. bezpieczeństwa dr Wojciech Szewko.

Uważa się za Rosjanina. "W Polsce popierają nazistów"

Z informacji zamieszczonych w mediach społecznościowych wynika, że Marcin Mikołajek ma 24 lata i podchodzi ze Świdnicy. Pierwsze wzmianki o prorosyjskiej działalności mężczyzny pochodzą z lat 2015-2017 r. Wówczas prowadził on konto w rosyjskojęzycznym serwisie Odnoklassniki, na którym miał zamieszczać treści wspierające aneksję Krymu i okupację Donbasu.

Na jednym z polskojęzycznych blogów w 2017 r. pojawiła się wzmianka o Mikołajku w kontekście akcji "przeciwdziałania rusofobii w Polsce". Mikołajek - wówczas 19-latek - prowadził happening w Świebodzicach. "Jak sam twierdzi, robi to, bo uważa, że Rosja jest bliskim nam narodem i należy z nią żyć w zgodzie i przyjaźni, pomimo tylu kłamstw szerzonych, aby zniechęcić nas Polaków do naszych najbliższych sąsiadów zza wschodniej granicy" - informowano na blogu marucha.wordpress.com zamieszczając zdjęcie aktywisty.

Mikołajek ma konto na rosyjskim portalu społecznościowym VK. Zerkalo.io zauważa, że mężczyzna uważa się za Rosjanina, pisze jedynie w języku rosyjskim, regularnie obraża też Polaków i Ukraińców. Ostatni wpis pochodzi z marca tego roku - tuż przed przedstawieniem mu zarzutów.

"W Polsce popierają ukraińskich nazistów, a ja popieram Rosję" - pisał dzień po rosyjskiej inwazji na Ukrainę zamieszczając swoje zdjęcie z przypinką w kolorach rosyjskiej flagi. W innych wpisach krytykował dostawy broni na Ukrainę, czcił pamięć żołnierzy radzieckich, a przed wojną mówił o rzekomym "ludobójstwie" w Donbasie.

Rosyjska propaganda z 2020 r.

W 2019 r. dane Mikołajka trafiły do ukraińskiej bazy Centrum "Myrotworec", przez które został określony jako "antyukraiński propagandysta".

Zerkalo.io zwraca uwagę, że Mikołajek zaczął pojawiać się w rosyjskich mediach propagandowych na długo przed wojną w Ukrainie. W lipcu 2020 r. podczas wyborów prezydenckich, rosyjskie portale informowały, że Polacy chcą głosować na Władimira Putina. Jako dowód pokazywano kartę do głosowania z dopisanym nazwiskiem przywódcy Rosji. Autorem zdjęcia była "osoba publiczna Marcin Mikołajek, która tłumaczyła swój wybór brakiem alternatyw".

Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn w wywiadzie dla TVP Info przyznał, że Mikołajek od 2022 r. jest objęty zakazem wjazdu do Ukrainy. Miał przekroczyć granicę "na przejściu kontrolowanym przez rosyjskich okupantów".

Następca Emila Czeczki?

Ucieczka na Białoruś Mikołajka przypomina sprawę polskiego dezertera Emila Czeczki. Mężczyzna, który pełnił służbę w 11. Mazurskim Pułku Artylerii w grudniu ubiegłego roku uciekł za polską granicę i poprosił o azyl.

Na Białorusi brał udział w wystąpieniach publicznych i wywiadach. Oskarżał polskie władze o zbrodnie na migrantach, twierdził, że był zmuszany do "zabijania uchodźców".

Powieszone ciało Czeczki znaleziono 17 marca w jego mieszkaniu w Mińsku. Okoliczności śmierci bada Komitet Śledczy Białorusi. Zaznaczono, że brane są pod uwagę wszystkie możliwe wersje, w tym udział osób trzecich.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy