Reklama

Reklama

Miedwiediew miał pisać o okupacji Gruzji. Kreml tłumaczy to "hakerami"

Kolejny szokujący wpis pojawił się w mediach społecznościowych byłego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Tym razem jego autor przekonywał m.in., że całe terytorium Gruzji powinno być okupowane przez Rosję, bo wcześniej ten kraj "nie istniał". Kazachstan z kolei nazwał "sztucznym państwem". W odróżnieniu od innych publikacji Miedwiediewa, wpis został usunięty niedługo po publikacji. Propaganda tłumaczy zamieszczenie go "atakiem hakerskim".

Od początku rosyjskiej agresji Miedwiediew - aktualnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji - zamieszcza antyzachodnie, antyukraińskie i propagandowe wpisy. W zeszłym tygodniu zaprezentował "nową mapę Ukrainy", według której Polska, Rumunia i Rosja miałyby podzielić się terytorium suwerennego kraju.

Gruzja i Kazachstan zagrożone? Niepokojący wpis

Ostatnio na koncie Miedwiediewa pojawił się wpis utrzymany w prokremlowskiej retoryce. Autor przekonywał w nim, że celem Moskwy jest "przywrócenie granic ojczyzny", które "nigdy się nie kończą".

Stwierdził m.in., że do 1801 r. "nie było takiego kraju jak Gruzja", która miała pojawić się jedynie w "granicach Imperium Rosyjskiego".

Reklama

"Osetia Północna i Południowa, Abchazja i pozostałe terytoria Gruzji mogą być zjednoczone tylko jako część jednego państwa z Rosją" - dodano.

Na koncie Miedwiediewa krytykowano też Kazachstan, nazywając go sztucznym państwem i oskarżając "o ludobójstwo Rosjan" (rosyjska propaganda przed inwazją na Ukrainę, oskarżała Kijów o dokonywanie mordów w Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej - red.). "Nie będziemy odwracać wzroku. Dopóki Rosjanie tam nie wkroczą, nie będzie porządku" - przekonywał autor.

Miedwiediew "ofiarą hakera"?

Wpis został usunięty chwilę po publikacji. Nie umknął jednak uwadze Ksieniji Sobczak - byłej prezenterki prokremlowskich telewizji, która po demonstracjach w 2012 r. poparła ruchy demokratyczne i straciła pracę. Dziennikarka podkreśliła, że choć wpis Miedwiediewa "był dziwny", bo raczej "nie tknąłby północnego Kazachstanu", to "wpasowuje się w retorykę" byłego prezydenta.

Zobacz też: Rosja twierdzi, że zniszczyła system HIMARS. Dowodów brak

"Ukraińska Prawda" wyliczyła, że po ok. dziesięciu godzinach od usunięcia wpisu, propagandowe rosyjskie media przekazały, że konto Miedwiediewa zostało zhakowane przez nieznanego sprawcę.

"Post został opublikowany przez użytkownika zewnętrznego" - zapewniło biuro prasowe VK. Serwis twierdzi, że tożsamość sprawcy i okoliczności są ustalane we współpracy z rosyjskimi służbami.

Kłamstwa Miedwiediewa. Reakcja polskich władz

Kolejne dezinformacje prezentowane przez Miedwiediewa spotkały się z ostrą reakcją polskich władz. Na zamieszczenie mapy "rozbioru Ukrainy" reagował w zeszłym tygodniu rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

"Rosyjski kłamca sugeruje, że: Ukraina jest skazana na porażkę oraz, że Polska chce zaatakować i anektować Ukrainę" - przekazał Żaryn.

Ocenił, że wpis Miedwiediewa, to kolejne kłamstwo obliczone na rozbudzenie wrogości między Polakami i Ukraińcami, a także kontynuacja operacji dezinformacyjnej, która jest częścią agresji wojennej Rosji na Ukrainy.

"Typowe dla rosyjskich działań dezinformacyjnych jest włączanie się najważniejszych przedstawicieli Kremla w operacje przeciwko innym państwom. Mamy kolejny sygnał posługiwania się cynicznie kłamstwem przeciwko innym krajom" - podkreślił rzecznik.

Zaznaczył, że wpis Miedwiediewa to kontynuacja stałych wątków rosyjskiej dezinformacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy