Reklama

Reklama

Media: Potężny wybuch w Sewierodoniecku

O potężnym wybuchu w Siewierodoniecku – powiadomił w sobotę wieczorem portal Ukrainska Prawda, powołując się na źródła rosyjskie, które piszą o "kłębach różowego dymu" i sugerują, że mogą płonąć substancje chemiczne. Informację o wybuchu i pożarze potwierdzili portalowi ukraińscy wojskowi. - Rosja rzuca wszystkie rezerwy na dwa kierunki. Pierwszy to Siewierodonieck, a drugi to Zołote, Kamiszuwacha, Popasna – ocenił szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.

Ukrainska Prawda przywołuje publikacje rosyjskich mediów, według których nad miastem widać kłęby różowego dymu. W prorosyjskich źródłach pojawiły się sugestie, że przyczyną pożaru mógł być wybuch substancji chemicznych.

"Źrodła Ukrainskiej Prawdy wśród ukraińskich wojskowych potwierdziły, że doszło do wybuchu oraz pożaru" - podał portal.

Zacięte walki w rejonie zakładów chemicznych Azot

W Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim, gdzie toczą się zaciekłe walki o kontrolę nad miastem, siły ukraińskie bronią się m.in. w strefie przemysłowej, gdzie znajdują się zakłady chemiczne Azot. Według władz obwodu na ich terenie ukrywa się 568 osób, w tym 38 dzieci.

Reklama

Dowódca ukraińskiego batalionu broniącego Siewierodoniecka Petro Kuzyk powiedział wcześniej Sky News, że "chemikalia w zakładach Azot w Siewierodoniecku na Ukrainie grożą nie tylko życiu setek ukrywających się tam cywilów, ale też katastrofą ekologiczną dla całego regionu". 

Ostrzegł, że wybuch "mógłby zniszczyć całe miasto".  - To będzie katastrofa ekologiczna dla całego regionu. Jeśli dojdzie do nieprzewidzianej eksplozji, nie będzie już miasta - ani jego obrońców, ani atakujących. Wybuch zniszczy wszystko - mówił. 

Hajdaj: Cele Rosji to zajęcie Siewierodoniecka i odcięcie trasy Lisiczańsk-Bachmut

- Rosja rzuca wszystkie rezerwy na dwa kierunki. Pierwszy to Siewierodonieck, a drugi to Zołote, Kamiszuwacha, Popasna - powiedział w sobotę szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. Celem przeciwnika jest zajęcie stolicy obwodu i odcięcie trasy Lisiczańsk-Bachmut, by otoczyć siły ukraińskie.

Hajdaj zapewnił, że pomimo zmasowanych ataków wojsk rosyjskich, tych celów nie udaje się im osiągnąć. Siły rosyjskie kontrolują większą część Siewierodoniecka, ale nie całe miasto. Trasa Lisiczańsk-Bachmut jest ostrzeliwana i punktowo atakowana, lecz jej także przeciwnik nie kontroluje.

- Oni próbują okrążyć naszych wojskowych. Gdyby udało im się odciąć trasę, to możliwe byłoby okrążenie operacyjne, ale to się im nie udaje - oświadczył Hajdaj w wypowiedzi dla ukraińskiej telewizji, opublikowanej w Telegramie.

Urzędnik skomentował również sytuację w zakładach chemicznych Azot w Siewierodoniecku, gdzie wciąż przebywa 568 osób, w tym 38 dzieci. Zauważył, że ludzie ci, mimo wielokrotnych próśb, nie zdecydowali się na ewakuację. Drogi ewakuacji i dostarczania pomocy do miasta wciąż istnieją - powiedział.

- Sytuacji w zakładach Azot nie można porównać do Azowstalu w Mariupolu, bo to nie jest - jak tam - podziemne miasto. To kilka schronów, które nie są ze sobą połączone - powiedział Hajdaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy