Reklama

Reklama

Media: Atak na krymską bazę dziełem ukraińskich sił specjalnych

Wtorkowy atak na bazę wojskową na okupowanym Krymie to dzieło ukraińskich sił specjalnych - podaje "The Washington Post", powołując się na wypowiedź ukraińskiego urzędnika z kręgów rządowych. Atak na rosyjską bazę może spowodować, że dojdzie do eskalacji trwającej od pół roku wojny.

Jak pisze "The Washington Post", przedstawiciel władz w Kijowie chce zachować anonimowość, ponieważ nie został dopuszczony do publicznego wypowiadania się w sprawie. Mężczyzna nie ujawnił żadnych szczegółów dotyczących sposobu przeprowadzenia ataku. Dodał również, że w ataku nie użyto broni amerykańskiej.

Nowofedoriwka leży ponad 200 km za obecną linią frontu, daleko poza zasięgiem dotychczas używanej przez Ukrainę broni, nie licząc pocisków przeciwokrętowych Harpoon i Neptun. 

Wybuch w rosyjskiej bazie w Nowofedoriwce może doprowadzić do eskalacji działań wojennych - zauważa autor artykułu.  

Reklama

Ukraińskie siły powietrzne poinformowały, że dziewięć rosyjskich samolotów wojskowych uległo zniszczeniu. Lotnisko, w którym nastąpił wybuch, służyło do nalotów na Ukrainę.  

Kijów nie potwierdza 

Stolica Ukrainy nie potwierdza, ani nie zaprzecza wersji ukraińskiego urzędnika. We wtorkowym przemówieniu Wołodymir Zełenski skupił się na Krymie. - Krym jest ukraiński i nigdy go nie oddamy - powiedział Zełenski.   

"The Washington Post" zauważa, że ukraińscy komandosi są zaangażowani w kampanię infiltracji terytorium znajdującego się pod okupacją rosyjską. 

Rosja twierdzi, że wybuch spowodowany był eksplozją amunicji. 

Amerykański dziennik "New York Times" informował z kolei, z powołaniem na anonimowe źródło w ukraińskim wojsku, że za wybuchami stoją siły zbrojne Ukrainy, które do przeprowadzenia tej operacji użyły wyłącznie pocisków rodzimej produkcji. Te doniesienia również nie zostały oficjalnie potwierdzone ani przez Kijów, ani Moskwę.

Reklama

Reklama

Reklama