Reklama

Masakra więźniów z Grupy Wagnera. "Przeżywa nieco ponad 10 proc."

Najemnicy walczący w składzie Grupy Wagnera ponoszą w Ukrainie kolosalne straty. Zrekrutowani przez nią skazańcy z rosyjskich kolonii karnych giną niewiarygodnym tempie - wynika z danych projektu "WCzK-OGPU". Jednym z poległych jest pochodzący z obwodu nowosybirskiego Aleksander Smerdow, skazany za podwójne zabójstwo na zlecenie. W Rosji żegnano go jak bohatera.

Według danych, o których pisze Biełsat, spośród 270 więźniów jednej z baszkirskich kolonii zwerbowanych do oddziału najemników dożyło do dziś jedynie 30 osób. Oznacza to, że przeżyło nieco ponad 10 proc.

Wagnerowcy mają być wykorzystywani do szturmów na miasta Sołedar i Bachmut w obwodzie donieckim, gdzie toczą się najcięższe boje na froncie. Według licznych relacji są rzucani do walki bez wsparcia artylerii i jednostek pancernych - po to by wykryć pozycje wojsk ukraińskich. 

Ministerstwo Obrony Ukrainy regularnie publikuje materiały wideo, pokazujące, że wagnerowcy nacierają na ukraińskie pozycje, idąc po trupach własnych kolegów.

Reklama

Ukraina: Śmierć 33-letniego rosyjskiego więźnia

Jednym z takich wagnerowców był pochodzący z obwodu nowosybirskiego Aleksander Smerdow, skazany na 22 lata więzienia za podwójne zabójstwo na zlecenie. Mężczyzna wyszedł z więzienia, by walczyć.

33-latek zmarł 13 grudnia w obwodzie bachmuckim. Władzę jego okręgu poinformowały o jego śmierci ponad miesiąc później, 16 stycznia.

Smerdow został pochowany we wsi Nowopiczugowo, skąd pochodził. - Cała wieś przybyła na pogrzeb. Wszyscy się zebrali, pamiętali tego faceta. Bardzo nam go żal, bardzo współczujemy jego rodzinie i bliskim. Sasza zostawił matkę, ojca, ciotkę i brata. Miał żonę i syna - powiedział przedstawiciel sołtysa, cytowany przez Sibir.Realii.

- Oczywiście, jego rodzina pije. Sam dzieciak nie był zły, dobrze się uczył, mimo że jego rodzice nie pomagali - mówił z kolei NGS  Siergiej Igaszew, przewodniczący lokalnego samorządu.

Smerdow był prawdopodobnie członkiem grupy przestępczej zwanej "gangiem podmoskiewskich zabójców", która dokonała rabunków i kilku zabójstw na zlecenie w 2012 roku. Według moskiewskiego Sądu Okręgowego Aleksander Smerdow zastrzelił Swietłanę Wesiołową i jej ojca Jewgienija Czesnokowa z pistoletu na parkingu przed sklepem.

Morderstwo zlecił mąż zmarłej, który chciał przejąć ich mieszkanie. Za wykonanie usługi Smerdow otrzymał 200 tys. rubli. 

Grupa Wagnera werbuje więźniów. Szczegóły kontraktu

Po wielu porażkach militarnych armii rosyjskiej na terytorium Ukrainy, rosyjska Grupa Wagnera i jej założyciel Jewgienij Prigożyn rozpoczęli werbunek rosyjskich więźniów w swoje szeregi i wysyłanie ich na wojnę. 

Zgodnie z warunkami kontraktu skazani, którzy zgodzą się wziąć udział w działaniach wojennych, muszą pozostać na linii frontu przez sześć miesięcy, nie wolno im się wycofywać i poddawać pod groźbą egzekucji. Tym, którzy pozostaną przy życiu w ciągu sześciu miesięcy, obiecuje się ułaskawienie

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Rosja | Wojna w Ukrainie 2022 | Grupa Wagnera | więźniowie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy