Reklama

Reklama

Łyman: Rosjanie uciekli i twierdzą, że w ten sposób "oszukali" Ukraińców

Rosjanie uciekli z Łymania 1 października. Według brytyjskiego MON to "poważny cios polityczny" dla Kremla. Pod Łymaniem wojskami rosyjskimi dowodził generał Aleksandr Łapin. Reżimowe media próbują teraz zrobić z niego bohatera. Publikują opinie, według których Łapin wykazał się sprytem, a ucieczkę z miasta nazwano "oszukaniem" Ukraińców.

- Dowódca grupy Centrum, generał Łapin oszukał Siły Zbrojne Ukrainy potajemnie wycofując wojska rosyjskie z kierunku krasnołymanskiego. Co więcej, zrobił to w obliczu przeważających sił wroga - grzmi agencja informacyjna URA.RU i publikuje rozmowy z "ekspertami", którzy mają to potwierdzać i ujawniać "nieznane szczegóły operacji specjalnej".

- Łapinowi udało się potajemnie przegrupować, to dało im przewagę. Nie pozwolili okrążyć grupy Centrum i zaatakować jej od tyłu - twierdzi pułkownik Michaił Tymoszenko. Rosyjski weteran i kapitan Wasilij Dandykin dodaje, że Ukraińcy nie dość, że dali się oszukać, to jeszcze ponieśli poważne straty. - Nasze były mniejsze. Oddziały wyruszyły w zorganizowany sposób w kierunku Kreminna - mówi.

Reklama

"Aktywna obrona" rosyjskiej armii

Określenie ucieczki jako spryt i oszukanie wroga to nie koniec brawurowych tez rozmówców agencji. W jakiej fazie jest teraz operacja specjalna? - zapytali rosyjscy dziennikarze.

- Teraz na wszystkich obszarach, z wyjątkiem niektórych w Doniecku, nasze jednostki są w trybie aktywnej obrony. Niszczą wroga lotnictwem, artylerią, wojskami rakietowymi, działaniami wywiadu, siłami specjalnymi, zadają straty i likwidują rezerwy, które wróg zgromadził w czasie kontrataku na Charków i w pozostałych miejscach - ocenił Dandykin.

Wówczas dziennikarze zapytali "jak długo będziemy się aktywnie bronić?".

- Będzie to trwało tak długo, aż będzie okazja do kontrofensywy - odparł wojskowy.

Dodał też, że w odwrocie z Łymania chodziło o uniknięcie strat i niewoli żołnierzy. Powiedział, że "dokonano tego, wróg poniósł bardzo duże straty zarówno w sprzęcie, jak i ludziach". Stwierdził, że teraz rosyjska armia czeka na rezerwy, ich przeszkolenie i przybycie na front nowych jednostek. - Wtedy zwycięstwo będzie nasze - ocenił.

Co się wydarzyło naprawdę?

Wojska Rosji opuściły Łyman 1 października "w obliczu ukraińskiego natarcia" - przekazało w niedzielę brytyjskie ministerstwo obrony. W codziennej informacji wywiadowczej napisano, że to "poważny cios polityczny" dla Kremla.

"Łyman był prawdopodobnie broniony przez słabo obsadzone jednostki z Zachodniego i Centralnego Okręgu Wojskowego Rosji oraz kontyngenty dobrowolnie zmobilizowanych rezerwistów. Siły te prawdopodobnie poniosły ciężkie straty, wycofując się z miasta jedyną drogą, która nadal znajdowała się w rękach rosyjskich" - tłumaczy brytyjski MON.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy