Reklama

Reklama

Łukaszenka: Traktowałem Zełenskiego jak własne dziecko

- To Kijów i Wołodia Zełenski pierwsi nałożyli sankcje. Traktowałem go jak moje dziecko. A oni nakładają na nas sankcje, bo nie są niepodlegli - powiedział podczas spotkania z pracownikami Białoruskiej Narodowej Korporacji Biotechnologicznej prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Dodał także, że to "Amerykanie, korzystając z Polaków, wydali Ukraińcom polecenie nałożenia sankcji".

Głowie białoruskiego państwa podziękowano za przywrócenie porządku w cenach. Łukaszenka zapewnił, że krajowemu rynkowi nie grozi deficyt i puste półki, pomimo obaw niektórych biznesmenów. 

"Nie mamy w Ukrainie nic do roboty"

Zapytany o udział w wojnie, podkreślił, że Białoruś nie planuje wysłać swoich żołnierzy do walki w Ukrainie - Nie mamy tam w Ukrainie nic do roboty. Nie musimy wysyłać tam ludzi do walki - ocenił. Dodał, że "powtarzał to już tysiąc razy".

- Widzieliście moje stanowisko w sprawie Ukrainy. Niczego tam nie zrobiłem. A pierwszym, który nałożył na nas sankcje, był Kijów i Wołodia Zełenski. Traktowałem go jak własne dziecko. Nawet nie chcą z nami rozmawiać. I nałożyli na nas sankcje. Dlaczego? Bo nie są niezależni. To Amerykanie przekazali im dyspozycje przez Polaków - powiedział Łukaszenka.

Reklama

Łukaszenka: Ukraińcy to nasi krewni

Określił Ukraińców jako "krewnych" Białorusinów i zaoferował im schronienie w swoim kraju. - Będziemy was leczyć, będziemy was nosić na ramionach. Jesteście dla nas krewnymi - powiedział prezydent Białorusi.

Polityk stwierdził także, że nie rozumie roszczeń wobec niego ze strony Ukrainy. Wyjaśnił, że Białoruś "wypełnia jedynie porozumienia sojusznicze z Rosją".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy