Reklama

Reklama

Łukaszenka przyznaje. Chodzi o udział Białorusi w wojnie

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka przyznał, że jego kraj bierze udział w "operacji specjalnej", którą Rosja prowadzi w Ukrainie. Zaznaczył przy tym, że Białoruś nie wysyła swoich żołnierzy do Ukrainy. Według niezależnych źródeł to pierwszy raz, kiedy Łukaszenka przyznał, że Białoruś bierze udział w wojnie w Ukrainie.

- Jeśli chodzi o nasz udział w specjalnej operacji wojskowej w Ukrainie (tak Rosja nazywa działania wojenne - red.), to bierzemy tam udział. Nie ukrywamy tego - powiedział Aleksander Łukaszenka w wystąpieniu do mediów.

Białoruś a Ukraina. Łukaszenka o udziale w wojnie

- Ale nikogo nie zabijamy. Nie wysyłamy nigdzie swoich wojskowych - stwierdził prezydent Białorusi. Łukaszenka zapewnił też, że Mińsk "nie narusza swoich zobowiązań" i że udział Białorusi "polega na tym, by nie dopuścić do rozszerzenia się tego konfliktu na terytorium".

"Łukaszenka tym samym po raz pierwszy publicznie przyznał, że Białoruś bierze udział w 'specjalnej operacji wojskowej' i użył tego wymyślonego przez władze Rosji eufemizmu, by nie używać słowa 'wojna'" - zauważa niezależna białoruska gazeta "Nasza Niwa".

Reklama

Łukaszenka oskarżył przy tym Ukrainę o "prowokacje" na granicy z Białorusią. Zagroził też eskalacją konfliktu. - W najbliższym czasie nie trzeba oczekiwać osłabienia napięć. Przeciwnie, Rosja wzmocni wysiłki w specjalnej operacji wojskowej - oświadczył.

Aleksander Łukaszenka: Na Białorusi nie potrzeba mobilizacji

Powtórzył, że na Białorusi "nie ma konieczności ogłaszania mobilizacji", co deklarował także po ogłoszeniu w Rosji 21 września mobilizacji na wojnę z Ukrainą. Nawiązał przy tym do problemów podczas rosyjskiej mobilizacji i zapowiedział, że jego kraj zacznie sprawdzać aktualność wykazów osób podlegających obowiązkowi służby wojskowej. 

- Stale szkoliliśmy naszych rezerwistów i wojska obrony terytorialnej i będziemy ich szkolić - zapowiedział.

Łukaszenka ogłasza "mobilizację". Ma dotyczyć wszystkich

Rzeczywiście, póki co Białoruś nie mobilizuje żołnierzy do gotowości bojowej ani działań wojennych. Jednak w poniedziałek 3 października Aleksander Łukaszenka wezwał do "mobilizacji"... w zbiorach ziemniaków

- Otworzył się ogromny rynek dla rolnictwa i przedsiębiorstw. Możemy sprzedać wszystko w Rosji i Chinach - powiedział. Dodał, że "kraje te są gotowe kupować dwa razy więcej białoruskich produktów" i że Białoruś może "podwoić produkcję i sprzedać wszystko po dobrych cenach". - Rynek się otworzył, a ceny są przyzwoite. Dlatego w rolnictwie nie powinniśmy mieć żadnych problemów - uznał Łukaszenka.

Czytaj więcej: Łukaszenka: Zmobilizujcie wszystkich, także uczniów

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy