Reklama

Reklama

Ludmiła Denisowa straciła pracę, ale się odwoła. "Naruszenie konstytucji"

Rzeczniczka praw obywatelskich Ludmiła Denisowa została we wtorek odwołana ze stanowiska. Powodem decyzji Rady Najwyższej miały być wpisy i wypowiedzi Denisowej, które w sposób drastyczny opisywały rosyjskie zbrodnie. "Zostałam zwolniona z naruszeniem konstytucji, ukraińskiego prawa i standardów międzynarodowych. Odwołam się od tej decyzji do sądu" - zapewniła była rzecznik.

"Wtorek jest ostatnim dniem, w którym pełnię funkcję rzeczniczki praw obywatelskich Ukrainy" - przekazał Ludmiła Denisowa we wpisie na Facebooku.

Była rzecznik podziękowała swoim obserwującym, a także swojemu zespołowi za zaufanie i skoordynowaną pracę.

Ludmiła Denisowa traci pracę. Odwoła się do sądu

"Zostałam zwolniona z naruszeniem konstytucji, ukraińskiego prawa i standardów międzynarodowych. Odwołam się od tej decyzji do sądu" - podkreśliła Ludmiła Denisowa, dodając, że prawo jest "jednakowe dla wszystkich".

"Nie zamierzam przestawać. Będę nadal bronić Ukrainy i jej praw dla naszych obywateli" - dodała Denisowa. Urząd pełniła od 15 marca 2018 r. Nie dokończy więc swojej 5-letniej kadencji.

Reklama

Wcześniej rzeczniczka informowała, że nad wnioskiem nad jej odwołaniem głosowano z inicjatywy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Protest lekarzy i dziennikarzy. List otwarty

Rada Najwyższa Ukrainy odwołała Ludmiłę Denisową ze stanowiska we wtorek. Jak podawała Ukraińska Prawda, przyczyną takiej decyzji miała być retoryka Denisowej dotycząca przestępstw seksualnych, których dopuszczali się Rosjanie podczas wojny.

Przeciwko drastycznemu sposobowi komunikowania protestowali w otwartym liście dziennikarze oraz lekarze.

Ludmiła Denisowa informowała o okrucieństwach Rosjan

W połowie maja Ludmiła Denisowa poinformowała w mediach społecznościowych, że każdego dnia na specjalną linię pomocy psychologicznej zgłaszane są kolejne przypadki przemocy seksualnej, której ofiarą padają Ukraińcy.

Zobacz też: Wojna na Ukrainie. Kanał24: Putin podał datę końca "operacji wojskowej"

Denisowa opisała kilka sytuacji, w których Rosjanie dopuścili się okrutnych czynów. Zgwałcone zostały trzy dziewczynki, trojaczki w wieku dziewięciu lat. Wszystko działo się na oczach ich matki. Dzieci trafiły do szpitala z obrażeniami narządów płciowych - podawała. 

Rzeczniczka praw obywatelskich informowała, że żołnierze gwałcą nawet bardzo małe dzieci. Roczny chłopiec został wykorzystany przez dwóch żołnierzy i zmarł w wyniku obrażeń. Zgwałcona została również dziewięciomiesięczna dziewczynka. Ofiarą żołnierzy miałą paść też 2-letnia dziewczynka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy