Reklama

Reklama

"Le Point": Turcja jest koniem trojańskim Rosji

- Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan jest najlepszym agentem wpływów Władimira Putina - ocenia w artykule redakcyjnym "Le Point" i nazywa Turcję "koniem trojańskim Rosji w NATO". Z kolei niemiecki dziennik "TAZ" określa postawę prezydenta Turcji mianem "czystego szantażu". Ankara jako jedyne spośród 30 państw NATO blokuje akcesję Finlandii i Szwecji do Sojuszu.

W artykule redakcyjnym "Le Point" ocenia, że Turcja jest koniem trojańskim Rosji w NATO, a gdy toczy się wojna w Ukrainie, nie powinno być dla niej miejsca w Sojuszu.

"Le Point": Erdogan podważa wiarygodność NATO

"Cynizm prezydenta Turcji nie ustępuje w niczym cynizmowi jego rosyjskiego odpowiednika. Blokując, pod kłamliwymi pretekstami, rozszerzenie północnoatlantyckiej organizacji militarnej o Finlandię i Szwecję, satrapa z Ankary rozbija manifestowaną teraz, wobec agresji na Ukrainę, jedność Zachodu" - argumentuje redakcja "Le Point". 

Erdogan "podważa wiarygodność Sojuszu właśnie w tym momencie, w którym udowadniał on, że jest najbardziej skutecznym bastionem, chroniącym Europejczyków przed agresywnymi zakusami autokratów z sąsiedztwa" - kontynuuje tygodnik. "Le Point" przypomina, że Ankara jako jedyne spośród 30 państw NATO blokuje akcesję Finlandii i Szwecji do Sojuszu.

Reklama

"TAZ": To czysty szantaż 

Do sprawy odnosi się także niemiecki dziennik "Die Tageszeitung" - informuje Deutsche Welle Polska.

"Sprzeciwiając się przystąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO, które wypełniają zasady Sojuszu lepiej niż niejeden inny kraj, Turcja wywołała bezprecedensowe kontrowersje. Gdyby Erdogan uzasadnił swój sprzeciw, twierdząc, że to rozszerzenie jest błędne z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa i stanowi niepotrzebną, niebezpieczną prowokację wobec Rosji i jego połowicznego sojusznika Putina, mogłoby to dać początek ważnej politycznie, dawno spóźnionej debacie wewnątrz NATO" - pisze "TAZ". 

"Jednak żądanie Erdogana, by Szwecja i Finlandia zrezygnowały ze swoich zobowiązań dotyczących ochrony i azylu dla prześladowanych tureckich Kurdów, to czysty szantaż. Manewr ten ma na celu wymuszenie na USA dostawy myśliwców dla Turcji, które Waszyngton wstrzymał po zakupie przez Ankarę rosyjskich pocisków ziemia-powietrze" - stwierdza autor artykułu. 

Turcja domaga się też zniesienie embarga na eksport broni

Recep Erdogan ogłosił, że Turcja nie poprze wniosku Helsinek i Sztokholmu o przyjęcie do NATO, jeśli nie zostaną spełnione jej warunki, w tym przede wszystkim nie zmieni się polityka Sztokholmu wobec Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) oraz milicji syryjskich Kurdów, czyli Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG).

Turcja domaga się też zniesienia embarga na eksport broni, które po militarnej interwencji sił tureckich w Syrii w 2019 roku wprowadziły niektóre państwa UE (m.in. Szwecja, Finlandia i Niemcy).Wspierane przez Zachód siły YPG stanowią trzon Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Ankara uważa je jednak za organizację terrorystyczną z powodu powiązań z separatystyczną i zdelegalizowaną w Turcji PKK.

W poniedziałek wieczorem Erdogan zapowiedział, że Turcja przeprowadzi na swych południowych granicach operację militarną przeciw YPG.

Reklama

Reklama

Reklama