Reklama

Reklama

Ławrow grozi rozszerzeniem zasięgu "operacji specjalnej"

Jeśli Ukraina otrzyma broń dalekiego zasięgu od krajów zachodnich, to rozszerzą się cele rosyjskiej operacji specjalnej - stwierdził szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Groźby propagandy nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistym stanie armii okupanta - z raportów wynika, że Rosjanie mają problemy z uzupełnianiem oddziałów.

Siergiej Ławrow na temat operacji specjalnej w Ukrainie (rosyjska propaganda nie używa słowa "wojna" - red.) rozmawiał w środę z Margaritą Simionian, rosyjską prezenterką i redaktor naczelną anglojęzycznej prokremlowskiej stacji RT. 

Zgodnie z przekazem najwyższych władz powtarzanym od początku inwazji zapewniał, że celem Rosji jest "denazyfikacja i demilitaryzacja Ukrainy", tak by "nie było zagrożenia militarnego dla Rosji".

Ławrow: Już nie tylko Donieck i Ługańsk

Siergiej Ławrow stwierdził, że sytuacja i "cele geograficzne" Rosji różnią się od tych z początku inwazji.

- To już nie tylko DNR i LNR (Donieckie i Ługańskie Republiki Ludowe - red.) ale też obwód chersoński, obwód zaporoski i wiele innych terytoriów - wymieniał.

Reklama

Zobacz też: Wojna na Ukrainie. "Mściciel Zaporoża". 19-latek zestrzelił sześć Su-25

Szef rosyjskiej dyplomacji o rozszerzenie celów wojskowych obwinił dostawy uzbrojenia od państw zachodnich. Stwierdził, że jego kraj nie może zaakceptować tego, że w części Ukrainy "Zełenski lub ten, kto go zastąpi będzie dysponował bronią, która może zagrozić bezpieczeństwu" Rosji lub separatystycznych republik.

- Jeśli kraje Zachodu dostarczą broń dalekiego zasięgu Ukrainie, to te cele jeszcze się rozszerzą - zagroził szef MSZ.

Putin może nielegalnie włączyć okupowane tereny do Rosji

Według ostatnich danych ukraińskiego sztabu generalnego rosyjskie wojska straciły dotąd około 38 750 żołnierzy, a także m.in. 1700 czołgów, ponad 3900 pojazdów opancerzonych, 221 samolotów i 188 śmigłowców. W ostatnich walkach o Siewierodonieck i Lisiczańsk miało zginąć od 10 do 11 tys. żołnierzy okupanta.

W ciągu ostatniego tygodnia strona ukraińska informowała o regularnym odpieraniu rosyjskich ataków na kierunku Słowiańska. Ukraińcy skutecznie bronią też Siewierska i Bachmutu.

Z doniesień władz wynika, że Rosjanie do najcięższych walk rzucają żołnierzy mniejszości narodowych, wśród których narasta niezadowolenie. Z kolei Grupa Wagnera obniżyła standardy rekrutacyjne. Aktualnie prywatna formacja walcząca po stronie okupantów zatrudnia skazańców obiecując im zmniejszenie wymiaru kary.

Amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną ostrzega jednocześnie, że istnieje ryzyko, że Kreml nielegalnie włączy okupowane obszary Ukrainy do Rosji, a następnie będzie groził bronią jądrową "w obronie rosyjskiego terytorium". "Może to oznaczać, że Ukraina ma coraz mniej czasu, by odbić te ziemie" - wskazują eksperci.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy