Reklama

Łatuszka: Łukaszenka może ogłosić mobilizację w każdej chwili

Łukaszenka może w każdej chwili rozpocząć mobilizację, a Zachód popełnia strategiczny błąd w ocenie białoruskiego dyktatora, ponieważ go bagatelizuje - stwierdził w rozmowie z niemieckimi mediami białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka. Działacz ostrzegł również przed rosnącą obecnością rosyjskich wojsk na terytorium Białorusi.

Jak stwierdził białoruski opozycjonista, Alaksandr Łukaszenka może w każdej chwili na rozkaz Kremla rozpocząć mobilizację. - Rejestracja wszystkich poborowych na Białorusi jest praktycznie zakończona - powiedział Łatuszka w rozmowie z niemiecką RedaktionsNetzwerk Deutschland.

Wojna w Ukrainie. Paweł Łatuszka: Zachód popełnia "strategiczny błąd"

Paweł Łatuszka podkreślił, że ci, którzy znajdują się na liście osób gotowych do mobilizacji, nie będą mogli opuścić terytorium Białorusi, gdy otrzymają wezwanie. Według jego źródeł w Mińsku taką decyzje podjęło białoruskie MSW.

Opozycjonista jest przekonany, że Zachód popełnia "strategiczny błąd", ponieważ od pół roku "bagatelizuje Łukaszenkę". - Nie wprowadza się żadnych nowych sankcji, nie stosuje się żadnych nacisków - podkreślał w rozmowie z niemieckimi mediami.

Reklama

Łatuszka ocenił, że takie działanie daje dyktatorowi czas na przygotowanie się do kolejnej fazy wojny, która zakłada udział Białorusi we wspólnej ofensywie wraz z Rosją na północy Ukrainy. - Zachód ponownie myli się w ocenie roli, jaką Łukaszenka odgrywa w sojuszu z Władimirem Putinem - zaznaczył.

Działacz zwrócił również uwagę na rosnącą obecność rosyjskich sił na terytorium Białorusi, gdzie przywódca Kremla gromadzi coraz więcej sprzętu wojskowego i żołnierzy.

Rosja przerzuca żołnierzy i sprzęt na Białoruś

W piątek pojawiły się doniesienia, że z Rosji na Białoruś przerzucono co najmniej 50 jednostek sprzętu wojskowego oraz przynajmniej 800 żołnierzy. 

Ponadto 2 stycznia poinformowano o przedłużeniu co najmniej do 8 stycznia wspólnych manewrów wojskowych Rosji i Białorusi. 5 stycznia resort obrony Białorusi zapowiedział natomiast, że do kraju nadal będą przybywać oddziały rosyjskie i sprzęt wojskowy. Tego samego dnia podano informację, iż armia białoruska otrzymała od Rosji dalsze 34 jednostki sprzętu opancerzonego, które skierowano w rejon Brześcia - miasta na granicy z Polską. 

Z kolei według ukraińskich ocen z 28 grudnia Rosja zgromadziła na Białorusi łączne siły w liczbie 10,2 tys. ludzi, co ocenie portalu Ukrainska Prawda wciąż jest "niewystarczającą siłą, by podjąć atak na Ukrainę".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama