Reklama

Reklama

Kreml przyznaje, że nie zna granic zaanektowanych przez siebie obwodów Ukrainy

Trzy dni po podpisaniu przez Władimira Putina "traktatów akcesyjnych" w sprawie nielegalnej aneksji przez Rosję czterech okupowanych obwodów Ukrainy, Kreml przyznaje, że nie zna dotąd dokładnych granic ziem, które miały stać się częścią Federacji Rosyjskiej. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział, że Rosja "będzie radzić się z mieszkańcami" obwodów chersońskiego i zaporoskiego w tej sprawie.

W rozmowie z radiem Kommiersant Dmitrij Pieskow powiedział, że tzw. samozwańcze republiki, czyli doniecka i ługańska, będą "dołączone" do Rosji zgodnie z granicami z 2014 roku. Formalnie, według Moskwy, obejmują one całe obwody doniecki i ługański, których Rosja nigdy nie kontrolowała.

- Co do Chersonia i Zaporoża, to co do granic będziemy nadal konsultować się z mieszkańcami tych obwodów - mówił.

Dmitrij Pieskow: Wszystko będzie zależeć od woli ludzi

Pieskow ocenił, że jest to "jasna odpowiedź" na pytanie dziennikarza o granice anektowanych regionów. Odmówił również komentarza, czy Kreml uważa kontrolowane przez Ukrainę części obwodów zaporoskiego i chersońskiego za terytorium Rosji.

Reklama

- Teraz nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Oczywiście, w każdym wypadku, jakakolwiek konfiguracja będzie zależeć od woli ludzi, którzy mieszkają na danym innymi terytorium - zapewnił.

Według dokumentów, które Putin wniósł do parlamentu, "regiony wchodzą w skład Rosji w swoich granicach w momencie utworzenia". 

Niezależne media podkreślają, że formuła ta jest tak nieprecyzyjna, że nikt nie wie dokładnie, jakie są ich faktyczne granice.

Ukraina: Pseudoreferenda Rosjan

W piątek Władimir Putin ogłosił włączenie do Rosji czterech ukraińskich obwodów: donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego, na terenie których w dniach 23-27 września odbyły się sfingowane referenda w tej sprawie.

Jak dotychczas żaden kraj na świecie nie uznał wyników pseudoreferendów. 

Reklama

Reklama

Reklama