Reklama

Reklama

Joe Biden: Nie wiemy, gdzie znajdują się Amerykanie, którzy zaginęli w Ukrainie

Prezydent USA Joe Biden przyznał w piątek, że nie wie, gdzie znajdują się trzej amerykańscy ochotnicy, którzy zaginęli w Ukrainie. Amerykanie walczyli na wojnie na wschodzie Ukrainy. Prezydent powtórzył wezwanie do obywateli USA, by nie jechali do Ukrainy.

 - Otrzymałem na ten temat briefing. Nie wiemy, gdzie oni są, ale chcę powtórzyć: Amerykanie nie powinni jeździć do Ukrainy - powiedział Joe Biden, odpowiadając na pytania dziennikarzy w drodze do śmigłowca Marine One. 

Pytanie dotyczyło losu trzech amerykańskich ochotników walczących na wojnie na wschodzie Ukrainy. Dwóch z nich, pochodzący z Alabamy Alexander John-Robert Drueke i Andy Tai Ngoc Huynh, zaginęli pod Charkowem 9 czerwca i w sieci pojawiły się ich zdjęcia ze związanymi rękami w rosyjskiej niewoli. Trzeci, były żołnierz piechoty morskiej Grady Kurpasi, został uznany za zaginionego 28 kwietnia i od tej pory nie było z nim kontaktu, ani nie znaleziono jego ciała. 

Reklama

"The Telegraph" podał, że 39-letni Alexander John-Robert Drueke i 27-letni Andy Tai Ngoc Huynh to pierwsi amerykańscy żołnierze, których uznaje się za schwytanych przez Rosjan. Nie jest to jednak oficjalnie potwierdzona informacja.

Ostatni raz widziani w rejonie Charkowa

Ostatni raz mężczyźni byli widziani podczas ciężkich walk w rejonie Charkowa na północnym wschodzie Ukrainy. Szef jednostki, do której należeli Amerykanie wskazał, że 9 czerwca miała miejsce bitwa, w której siły rosyjskie zwyciężyły. Do starcia doszło w miejscowości Izbycke w obwodzie charkowskim i jak wynika z relacji żołnierzy, na miejscu "rozpętało się piekło". 

Wówczas ślad po Amerykanach zaginął. Potwierdza to także fakt, że 8 czerwca żołnierze ostatni raz kontaktowali się ze swoimi bliskimi. Wskazywali wówczas, że szykują się do misji, dlatego przez kilka najbliższych dni będą poza zasięgiem.

Mężczyzn nie znaleziono na polu walki, ani w jego okolicach, co sugeruje, że mogli trafić do rosyjskiej niewoli. Matka jednego z mężczyzn mówi w rozmowie z CNN, że wszystko wskazuje na to, że właśnie taki los spotkał jej syna. Rzecznik Departamentu Stanu USA powiedział, że amerykańskie służby "wiedzą o niepotwierdzonych doniesieniach o dwóch obywatelach USA schwytanych w Ukrainie". Więcej informacji jednak nie przekazano. Informacja o schwytaniu amerykańskich żołnierzy zaczęła natomiast krążyć na rosyjskim Telegramie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy