Reklama

"Jeśli to się stanie, świat obróci się w popiół". Propaganda w panice

- Ukraińcy są gotowi, by przejąć nasz Krym. W tej sytuacji robimy jedyną rzecz, którą możemy robić. Zrzucamy bomby każdego dnia. Bóg wie, że nie chcemy tego robić - stwierdziła rosyjska propagandystka Margarita Simonian. "Caryca" reżimowych mediów stwierdziła też, że wśród najwyższych przedstawicieli władzy są osoby, które boją się Międzynarodowego Trybunału w Hadze. W odpowiedzi prowadzący program Władimir Sołowjow stwierdził, że w przypadku porażki "nie będzie Hagi", bo cały świat "obróci się w popiół".

Fragment rozmowy w programie propagandysty Władimira Sołowjowa na antenie Rossija 1 udostępniła w mediach społecznościowych dziennikarka Julia Davis, która zajmuje się monitorowaniem rosyjskich stacji.

Margarita Simionian: Jesteśmy mili i potulni

Podczas dyskusji w studiu Margarita Simonian, redaktor naczelna telewizji RT, stwierdziła, że Rosja tak naprawdę nie chciała bombardować obiektów infrastruktury krytycznej, a osoby odpowiedzialne za inwazję na inny kraj i dehumanizowanie narodu ukraińskiego są w rzeczywistości "miłe i potulne". - Nikt tego nie chciał, ty i ja tego nie chcieliśmy, wiem, że dowódcy tego też nie chcieli - powiedziała.

Reklama

- Widzimy, że infrastruktura jest niszczona każdego dnia, infrastruktura, która pozwala Ukrainie walczyć, umożliwia jej zabijanie naszych ludzi, na terytoriach, które są teraz nasze - kontynuowała propagandystka, kłamliwie uznając dekrety Władimira Putina za wiążące w świetle prawa międzynarodowego.

Chwilę później, Simionian przyznała, że wśród "najwyższych kręgów w Rosji" są osoby, które boją się haskiego trybunału i reakcji opinii publicznej i międzynarodowej na działania Kremla.

- Możemy pluć na to, co oni tam myślą. Ludzie, którzy boją się Hagi, słuchajcie - powinniście się bać porażki, upokorzenia i bać się zdrady waszych ludzi. Jeśli przegramy, Haga prawdziwa czy hipotetyczna, przyjdzie nawet po zmiatacza ulic, który zamiata bruk za Kremlem - podsumowała propagandystka.

"Jeśli dojdzie do porażki, to nie będzie niczego"

Simonian argumentowała, że kolejne bombardowanie Kijowa "nie zmieni ogromu katastrofy", która może spotkać Rosję w przypadku porażki. - Jeśli boisz się Hagi, trzymaj się z daleka od tej sytuacji - ostrzegła osoby, niezgadzające się z linią propagandy.

- Jeśli to się stanie (porażka - red.), to nie będzie Hagi. Wtedy nie będzie niczego. Świat obróci się w pył - skwitował wypowiedź Władimir Sołowjow, strasząc wojną nuklearną.

W ostatnich dniach regiony i miasta Ukrainy, w tym Kijów, borykały się ze skutkami zmasowanego rosyjskiego ataku z 23 listopada, którego celem stały się obiekty infrastruktury energetycznej, w tym elektrownie, elektrociepłownie i stacje elektroenergetyczne. W wyniku ostrzałów większość mieszkańców kraju została pozbawiona dostaw prądu.

Według mera ukraińskiej stolicy Witalija Kliczko awaryjne wyłączenia prądu w Kijowie mogą potrwać nawet do wiosny.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy