Reklama

Reklama

Gen. Pacek: Nie chodzi tylko o Most Krymski. Putin wie, że jest pod ścianą

Kreml utrzymuje, że poniedziałkowy atak na ukraińskie miasta to odwet za Most Krymski. - Spodziewałem się, że odpowiedź Rosji będzie silna i trzeba się liczyć z tym, że to jeszcze nie jest koniec. A chodzi przecież nie tylko o most - komentuje w rozmowie z Interią gen. Bogusław Pacek. Ekspert zwraca uwagę, że przez zmasowany atak na Ukrainę prezydent Rosji chce wysłać Rosjanom pewien komunikat. Tymczasem ukraiński wywiad podaje, że poniedziałkową akcję Rosjanie planowali od początku października, czyli jeszcze przed sobotnim atakiem na moście nad Cieśniną Kerczeńską.

Gdy leciały rakiety, ruch był szczególnie duży. Jak to o poranku. W poniedziałek doszło do zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego. Pociski spadły na miasta w większości regionów Ukrainy, m.in. w centrum Kijowa, w Zaporożu oraz w miastach obwodów dniepropietrowskiego i mikołajowskiego. Regionalne władze na zachodzie kraju, we Lwowie, Tarnopolu i w Chmielnickim, powiadomiły o uruchomieniu systemów obrony przeciwrakietowej i o wybuchach. 

Nie żyje co najmniej 11 osób, ranni liczeni są w dziesiątkach. 

Gen. Pacek: Rosjanie są Putinem zawiedzeni

- Od początku było jasne, że seria klęsk Federacji Rosyjskiej wywoła zdecydowaną reakcję ze strony Rosji. Chodzi nie tylko o Most Krymski (Kerczeński), ale też o zamach na Darię Duginę, zniszczone samoloty na Krymie czy wyraźne niepowodzenia Rosji na wschodzie Ukrainy, bo to nie dekret Władimira Putina decyduje o przyjęciu czterech obwodów, ale sytuacja na polu walki - komentuje w rozmowie z Interią gen. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. 

Reklama

Kolejne klęski strona rosyjska zliczała jeszcze zanim 8 października doszło do eksplozji na moście nad Cieśniną Kerczeńską. Jak wynika z ujawnionych dziś informacji ukraińskiego wywiadu, Kreml miał wydać polecenie przygotowania ataków na ukraińską infrastrukturę już 2-3 października. Doniesienia te obalają tłumaczenia Władimira Putina, który utrzymuje, że poniedziałkowe ataki to "odwet za Most Krymski".  

- Spodziewałem się, że odpowiedź Rosji będzie silna i trzeba się liczyć z tym, że to jeszcze nie jest koniec. Władimir Putin będzie starał się, działając wobec Ukrainy i wobec Zachodu, pokazać własnym obywatelom, że jest silnym przywódcą - dodaje. 

Gen. Pacek zwraca uwagę, że społeczeństwo rosyjskie jest dziś swoim prezydentem zawiedzione. - Jest też wystraszone. Pamiętajmy, że wydarzenia na Moście Kerczeńskim zaowocowały ogromną paniką wśród Rosjan na Krymie - mówi generał. 

- Putin jest dziś w Rosji krytykowany nie za to, że rozpoczął wojnę z Ukrainą, ale za to, że ta wojna mu nie idzie. Że wpakował kraj w sytuację, do której nie był przygotowany, nie miał odpowiednich środków, za to miał złych dowódców. Pierwsza reakcja rosyjskich internautów na wydarzenia na moście była taka: znowu nasze wojsko sobie nie radzi - wskazuje. - Dziś Putin wie, że jest pod ścianą - dodaje.

Rosyjscy publicyści przyklasnęli z satysfakcją

W podobnym tonie sprawę komentuje moskiewski korespondent dziennika "The Guardian" Andrew Roth, cytowany przez PAP. "Nie mogąc powstrzymać strat swoich wojsk na polu walki, Władimir Putin wybrał terroryzowanie i zabijanie zwykłych Ukraińców jako dowód, że Rosja nie przyzna się do przegranej w siedmiomiesięcznej wojnie" - czytamy. 

Roth zwraca też uwagę na komentarze rosyjskich publicystów i przytacza wybrane wypowiedzi: "To był dobry poranek w Kijowie" - napisał Colonelcassad, rosyjski blogger wojskowy mający prawie 800 tys. subskrybentów na Telegramie. "Spójrz, o ile lepszy stał się Kijów pod Surowikinem" - napisał inny, nawiązując do nowego dowódcy rosyjskich sił inwazyjnych generała Siergieja Surowikina. 

Jak daleko posunie się Putin? Choć pytania o "opcję atomową" są coraz częstsze, eksperci ds. bezpieczeństwa dystansują się od udzielania jednoznacznych odpowiedzi. 



"Opcja atomowa" to ostateczność

Czy Putin sięgnie po broń jądrową? - Nie możemy tego wykluczyć. Myślę jednak, że "opcja atomowa" to ostateczność, której sam Putin by nie chciał użyć, bo wiąże się ona dla niego z wieloma ryzykami: zewnętrznymi - jak zareaguje świat, nie tylko Zachód, ale też m.in. Chiny, i wewnętrznymi - jak by to przyjęło społeczeństwo, elity - komentował dla Interii Wojciech Konończuk, zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich.

Generał Pacek mówi krótko: - Czy Putin naciśnie atomowy przycisk? Nie sądzę, ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że podczas gdy my pozytywnie oceniamy kolejne wydarzenia osłabiające Rosje, one zwiększają ryzyko użycia taktycznej broni jądrowej

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy