Reklama

Reklama

Ekspert o rosyjskiej taktyce: "Nie zmieniła się od czasów sowieckich"

Taktyka wroga nie zmieniła się od czasów ZSRR - ocenił w czwartek ukraiński ekspert wojskowy Jurij Fedorow, cytowany przez agencję UNIAN. Wskazał, że Rosjanie stawiają ilość, a nie jakość i "nie oszczędza życia żołnierzy". Jego zdaniem okupant działa na polu walki w oparciu o doświadczenia jeszcze z czasów II wojny światowej.

"Początkowo rosyjskie wojska walczyły na Ukrainie niezgodnie z zasadami sztuki wojennej, lecz później wyciągnięto wnioski i zastosowano podejście wywodzące się wprost z sowieckich podręczników" - mówił ukraiński ekspert wojskowy Jurij Fedorow, cytowany przez UNIAN.

Wzorce z czasów sowieckich

Analityk dostrzegł liczne błędy popełnione przez rosyjską armię w pierwszych tygodniach najazdu na Ukrainę. "Odnotowano wiele przypadków, gdy duże konwoje przeciwnika, składające się z kilkuset sztuk sprzętu wojskowego i innych pojazdów, poruszały się zupełnie odsłonięte i w efekcie łatwo stawały się celem ukraińskiego ostrzału. Tak było pod Kijowem i w wielu innych miastach kraju" - zauważył Fedorow.

Reklama

Ekspert zwrócił uwagę na anachroniczność rosyjskiej sztuki wojennej, wywodzącej się wprost z poprzedniej epoki. "Po miesiącu przeciwnik zmienił taktykę i zastosował wzorce rodem z czasów sowieckich, oparte jeszcze na doświadczeniach II wojny światowej. Według tych zaleceń, przed szturmem (sił lądowych) należy przeprowadzić zmasowany ostrzał artyleryjski, a także użyć samolotów do zniszczenia linii obrony przeciwnika i instalacji wojskowych na tyłach operacyjnych. Nikogo wtedy jednak nie uczono, by oszczędzać życie żołnierzy. W ten sposób rosyjskie wojsko walczy obecnie na Ukrainie, co pociąga za sobą znaczne straty w ludziach" - wyjaśnił analityk.

Natarcie na Siewierodonieck

W ocenie Fedorowa armia przeciwnika wyraźnie postawiła nie na jakość, lecz na ilość - szczególnie na kluczowym odcinku frontu pod Siewierodonieckiem na wschodzie Ukrainy. "Nie zawsze ukraińskie wojska są w stanie pokonać wielokrotnie liczniejsze siły wroga. Właśnie w taki sposób Rosjanie walczą teraz w Siewierodoniecku, opierając się na zdecydowanej przewadze pod względem liczby żołnierzy" - dodał ekspert.

Wcześniej, w środę, szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj poinformował, że siły agresora kontrolują już około 70-80 proc. miasta, ale walki nadal trwają. "Część wojsk ukraińskich odeszła na korzystniejsze, wcześniej przygotowane pozycje. Część powstrzymuje najeźdźców w centrum miasta" - napisał gubernator na Telegramie.

Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez rząd w Kijowie - pozostaje najważniejszym celem inwazji Kremla na wschodzie Ukrainy. Przed rosyjską agresją miasto liczyło ponad 100 tys. mieszkańców.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy