Reklama

Reklama

Ekspert: Dopiero za 60 lat Ukraina uzyska spokój ze strony Rosji

- Relacje Kijowa z Moskwą zmienią się dopiero wówczas, gdy dojdzie do transformacji w trzech kolejnych pokoleniach Rosjan - stwierdził ukraiński ekspert wojskowy Petro Czernyk. Przestrzegł, że Ukraińcy powinni "uzbroić się w cierpliwość" i przygotować na wieloletnią wojnę z Rosją, która - wedle jego szacunków - może potrwać rok, dwa lata albo i dekadę. Powiedział też, że Ukraina uzyska pełen spokój ze strony agresywnego sąsiada co najmniej za 60 lat.

Według Czernyka sytuacji nie zmieni ewentualna śmierć Władimira Putina, bo kluczowe znaczenie ma mentalność mieszkańców Rosji, a w tym względzie "nie należy oczekiwać szybkich przekształceń". 

- Wprost przeciwnie, w przypadku niekorzystnego dla Kremla przebiegu wojny i przykładowo dezintegracji rosyjskiego państwa, trzeba liczyć się z tym, że "spokój ze strony sąsiada" Ukraina uzyska dopiero za około 60 lat - ocenił specjalista ds. wojska.

Wypowiedział się sceptycznie również na temat planu szybkiej ukraińskiej kontrofensywy na południu kraju i odzyskania w wyniku tej operacji terenów zajętych przez wroga. - Najmądrzejszą taktyką jest walka na wycieńczenie, dlatego w ogóle nie używam słowa "kontrofensywa". Prowadzenie natarcia to bardzo trudna sztuka, dużo trudniejsza niż obrona - uznał.

Reklama

Petro Czernyk: Rosjanie nie żałują swoich ludzi, my nie możemy na to sobie pozwolić

Jego zdaniem ofensywa powinna być realizowana na pewnym obszarze, który ma swoją charakterystykę. - Szturm wymaga rozciągnięcia wojsk na odcinku 10-15 km. Nie mogę sobie wyobrazić, w jaki sposób mielibyśmy teraz tego dokonać - stwierdził Czernyk.

Jak wyjaśnił, przeciwnik ma nadal zdecydowaną przewagę pod względem artylerii, co uniemożliwia Ukraińcom rozwinięcie skutecznego natarcia. - Ta wojna to obecnie w 95 proc. walka sił artyleryjskich. Nie byłoby rozsądne rzucanie naszych żołnierzy do frontalnego szturmu przeciwko rosyjskim pociskom. (...) Rosjanie nie żałują i nigdy nie będą żałować swoich ludzi. My nie możemy sobie na to pozwolić - podkreślił rozmówca tsn.ua.

W ocenie analityka nie można porównywać możliwości przemysłu zbrojeniowego Ukrainy i Rosji, nawet przy uwzględnieniu stałego dopływu zachodniej pomocy wojskowej dla Kijowa. - Nie czarujmy się, wróg posiada przynajmniej 5 tysięcy stanowisk artyleryjskich gotowych do udziału w walce. Rosjanie posiadają w tym względzie nieograniczone zasoby, ponieważ wyprodukowanie pocisku to żadna filozofia. To po prostu kawałek żelaza i proch - powiedział.

Specjalista ujawnił, jaką taktykę powinna przyjąć ukraińska armia

Wyliczał też, że Rosjanie mają do dyspozycji huty i 38 tysięcy obrabiarek do metalu jeszcze z czasów pierwszej ustawy Lend Lease, bowiem właśnie tego rodzaju wsparcie ZSRR otrzymywał podczas II wojny światowej. - Natomiast proch to celuloza, a celuloza to drewno. Rosja zajmuje pierwsze miejsce w świecie pod względem zasobów drewna - tłumaczył Czernyk.

Dlatego - w jego opinii - jedyną możliwą taktyką ukraińskiej armii powinno być "stopniowe, konsekwentne wypieranie przeciwnika małymi krokami" zamiast "niemądrego szturmu na przysłowiowe bagnety".

Podobną ocenę przedstawił w poniedziałek ekspert warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich Piotr Żochowski. - Stawianie tezy o szerokiej kontrofensywie ukraińskich wojsk przeciwko rosyjskim siłom na południowym odcinku frontu jest ryzykowne. Można raczej mówić o operacjach ofensywnych na ograniczoną skalę, służących pokrzyżowaniu politycznych planów Kremla - zauważył.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy