Reklama

Reklama

Drony kamikadze atakują Ukrainę. Skąd pochodzą?

Teheran zaprzecza, by drony, które - już po raz kolejny - zaatakowały Kijów pochodziły z Iranu. W sieci pojawiają się jednak fotografie, na których widać pozostałości drona typu Forpost, w tym tabliczkę z nazwą Israel Aerospace Industries - zdjęcia nie zostały jeszcze oficjalnie zweryfikowanie.

Są nużące i podstępne - Rosja do ataków na Ukrainę używa dronów, w tym przypuszczalnie także tych sprowadzanych z zagranicy. Bezzałogowce osiągają w powietrzu prędkość ok. 200 km na godzinę i są przy tym tak głośne, że słychać je z daleka, jeszcze zanim przejdą do bezpośredniego ataku.

Tydzień po ciężkich rosyjskich atakach z powietrza, w poniedziałek 17 października w Kijowie, ponownie rozległ się huk eksplozji. Według Witalija Kliczki, mera miasta, w atakach ucierpiała położona w centrum dzielnica szewczenkowska. Uszkodzonych zostało kilka budynków mieszkalnych.

Reklama

Andrij Jermak, szef sztabu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, napisał na komunikatorze Telegram o atakach z użyciem tzw. dronów kamikadze. "Rosjanie wierzą, że im to pomoże, ale to tylko pokazuje ich desperację" - stwierdził Jermak.

Ukraińskie wojsko: Zestrzelono drona irańskiej produkcji

Szkody, jakie mogą wyrządzić drony, były widoczne już 5 października, gdy według ukraińskich źródeł rosyjska armia po raz pierwszy użyła irańskich dronów kamikadze do ataków na cele w pobliżu Kijowa.

Doszło do sześciu uderzeń i wybuchów - informował wówczas gubernator obwodu kijowskiego Ołeksij Kułeba na Telegramie. Z kierunku południowego nadleciało w sumie dwanaście irańskich dronów, których celem było najprawdopodobniej zniszczenie infrastruktury.

Według strony internetowej "Military Factory", drony kamikadze to bezzałogowe statki powietrzne wyposażone w głowice bojowe. Jak podaje ukraińskie wojsko w połowie września udało się zestrzelić pierwszego drona produkcji irańskiej.

Od tego czasu na południu Ukrainy dostrzeżono ponad 20 kolejnych maszyn tego rodzaju - pod koniec września przekazała rzeczniczka ukraińskich sił zbrojnych Natalia Humeniuk. Połowa z nich została zestrzelona. Jednak szczególnie Odessa stała się wielokrotnie celem ataków dronami. Ich ofiarami padli również cywile.

O tym, że Iran ma dostarczać Rosji drony mówiło się już wiele miesięcy temu. Pod koniec sierpnia rząd USA poinformował, powołując się na informacje wywiadowcze, że Rosja chciała kupić od Iranu bezzałogowe drony na potrzeby inwazji na Ukrainę. Głównym powodem jest fakt, że rosyjski przemysł nie może już samodzielnie produkować dronów z powodu sankcji, które znacznie utrudniły zdobycie poszczególnych komponentów i części zamiennych.

Według agencji informacyjnej AFP, Rosja zakupiła od Iranu drony bojowe typu Mohajer-6. To maszyny, które mogą przenosić ładunki o wadze 40 kilogramów i osiągają prędkość 200 kilometrów na godzinę. Dodatkowo Moskwa miała kupić maszyny typu Shahed-136, małe drony kamikadze o zasięgu do 2,5 tys. km. Iran oficjalnie zaprzeczył, że do takiej transakcji doszło.

Skuteczność śmiertelnych ataków jest niska

Nawet jeśli dość często mówi się o śmiertelnych atakach przeprowadzonych przy użyciu irańskich dronów, to zdaniem ekspertów ich skuteczność jest ograniczona. Jeremy Binnie z brytyjskiej firmy analitycznej Janes powiedział agencji AFP, że ich awaryjność jest wysoka, ponieważ technologiczny standard produkcji tych systemów nie jest najwyższy. W dodatku siła wybuchu jest "stosunkowo niska". W ocenie eksperta drony nie mają więc większego wpływu na przebieg wojny.

Zgubne jest jednak to, że są one bardzo trudne do wykrycia przy użyciu radarów - powiedziała amerykańskiemu magazynowi "Politico" Andriana Arechta, ukraińska wojskowa. Taki atak kosztował jej jednostkę pod Chersoniem utratę dwóch czołgów wraz z załogą. Ponadto, w opinii rzeczniczki Humeniuk, wywierają one na ludności "presję psychologiczną". Głośny hałas ma wywoływać strach wśród i tak już straumatyzowanych mieszkańców.

Bayraktar nie dostarczy sprzętu Moskwie

Jeszcze latem Rosja sygnalizowała zainteresowanie również tureckimi dronami bojowymi. Ich producent, firma Bayraktar, dała jednak pod koniec sierpnia do zrozumienia, że nie zamierza dostarczać sprzętu Moskwie.

- Nieważne ile pieniędzy nam zaproponują, w tej sytuacji nie ma mowy o przekazaniu im dronów. W tej chwili w pełni wspieramy stronę ukraińską - powiedział BBC Haluk Bayraktar, dyrektor generalny tureckiego koncernu.

Model Bayraktar TB2 jest obecnie z powodzeniem wykorzystywany przez ukraińskie wojsko. Ten dron bojowy stał się popularny w Ukrainie po tym, jak pomógł w zniszczeniu licznych rosyjskich systemów artyleryjskich i pojazdów opancerzonych.

Obecnie firma planuje nawet budowę fabryki w Ukrainie. Prezydent Zełenski informował o tym po spotkaniu z szefem koncernu do którego doszło 9 września.

Turecki dron ma 6,5 metra długości i rozpiętość skrzydeł wynoszącą dwanaście metrów. Może pozostać w powietrzu przez ponad 24 godziny. Jego maksymalna prędkość wynosi ok. 220 km na godzinę. Dodatkowo, jak informują eksperci, jest tańszy od zachodniej konkurencji.

Rzekome fotografie zestrzelonego drona

Na początku rosyjskiej inwazji pojawiały się również spekulacje o możliwym zaangażowaniu Izraela. W połowie marca, według serwisu informacyjnego The Times of Israel, po mediach społecznościowych krążyły zdjęcia, na których rzekomo widać było szczątki rosyjskiego drona zestrzelonego w Ukrainie. Wskazywano, że obiekt może pochodzić z produkcji izraelskiej.

Fotografie, których autentyczność nie została zweryfikowana, pokazują pozostałości drona typu Forpost, w tym tabliczkę z nazwą Israel Aerospace Industries (IAI), izraelskiej firmy produkującej samoloty i rakiety. Forpost to jednak dron rozpoznawczy produkowany przez Rosję. Jest to licencjonowana kopia izraelskiego modelu IAI Searcher. Licencja została sprzedana Rosji już wiele lat temu.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy