Reklama

Reklama

Dowódca brytyjskiej armii: Stoimy dziś przed wyzwaniem porównywalnym do tego sprzed 80 lat

- To jest nasz moment z 1937 roku. Przechodzimy równie brzemienny okres historii, jak nasi przodkowie 80 lat temu - stwierdził nowy dowódca brytyjskiej armii, gen. Patrick Sanders. Wojskowy porównał współczesne wyzwania militarne do okresu sprzed II wojny światowej. Zapewnił, że Wielka Brytania zrobi wszystko, aby zapobiec kolejnemu, globalnemu konfliktowi.

- Przez wszystkie lata służby w mundurze nie spotkałem się z tak wyraźnym zagrożeniem dla zasad suwerenności i demokracji oraz wolności życia bez strachu przed przemocą, jak brutalna agresja prezydenta Rosji Władimira Putina i jego ekspansjonistyczne ambicje - ocenił podczas dorocznej konferencji wojskowej w Londynie nowy dowódca brytyjskiej armii gen. Patrick Sanders.

Mobilizacja brytyjskiej armii

Wojskowy, który stanowisko dowódcy British Army objął dwa tygodnie temu, mówił, że jego jedynym celem jest "mobilizacja armii, aby sprostać nowemu zagrożeniu, przed którym stoimy", ale podkreślił, że "brytyjska armia nie mobilizuje się, by wywołać wojnę, mobilizuje się, by zapobiec wojnie" w Europie.

Reklama

Gen. Sanders przedstawił szczegółowo swój pogląd na zagrożenie ze strony Rosji oraz sposób, w jaki jego armia się do niego dostosowuje, kładąc większy nacisk na walkę w miastach i odbudowę kosztownych zapasów broni, z których trzymania i odnawiania zrezygnowano po zimnej wojnie w ramach oszczędności.

2022, jak 1937

- To jest nasz moment z 1937 roku. Przechodzimy przez równie brzemienny okres historii, jak nasi przodkowie 80 lat temu - powiedział Sanders, nawiązując do kluczowego okresu przed II wojną światową. 

- Nie jesteśmy w stanie wojny - ale musimy działać szybko, abyśmy nie zostali do niej wciągnięci przez niepowodzenie w powstrzymaniu ekspansji terytorialnej. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zapewnić, że British Army odegra swoją rolę w uniknięciu wojny - zapewnił.

Wojska lądowe nadal ważne

Generał powiedział, że armia musi się zmodernizować, wykorzystując nowe technologie, takie jak wojna cybernetyczna i pociski dalekiego zasięgu, ale także zachować tradycyjne umiejętności wojskowe. 

Ocenił, że jeśli dojdzie do bitwy, nie rozstrzygną jej wyłącznie siły powietrzne, morskie lub cybernetyczne, lecz decydujące pozostaną wojska lądowe. - Nie można cybernetycznie przeprawić się przez rzekę - podkreślił. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy