Reklama

Reklama

Doradca Zełenskiego: W Davos mówi się o powrocie do interesów z Rosją

W kuluarach Forum Ekonomicznego w Davos toczą się rozmowy, czy nie nadszedł czas na zawieszenie broni, porozumienie z Kremlem i powrót do interesów z Rosją - przekazał na Twitterze doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak. "To nowy wirus ślepoty?" - skomentował polityk.

W szwajcarskim Davos w niedzielę rozpoczęło się Światowe Forum Ekonomiczne. Rozmowy dotyczą najważniejszych globalnych problemów: m.in. wojny na Ukrainie, pandemii COVID-19, zmiany klimatu i kryzysów ekonomicznych. Polskę reprezentuje prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, wicepremier, szef MAP Jacek Sasin.

Jak przekazał doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Mychaiło Podolak niektórzy uczestnicy Forum biorą pod uwagę porozumienie z Rosją.

"Trwa rozmowa, czy nadszedł czas na zawieszenie broni, porozumienie z Kremlem i powrót do interesów z Rosją. Nowy wirus ślepoty? Ukraina nie zamienia swojej suwerenności na kogoś, kto wypełni jej portfel. Najkrótsza droga do zakończenia wojny: broń, pieniądze, embargo" - napisał na Twitterze.

Reklama

Zełenski: Z Putinem mogę rozmawiać tylko o zakończeniu wojny

W poniedziałek podczas spotkania online na Forum Wołodymyr Zełenski oświadczył, że z Władimirem Putinem może rozmawiać "tylko o zakończeniu wojny".

- Oni mają taką strukturę, że bez Putina żadne decyzje nie są podejmowane. Wszystkie instytucje podlegają tam decyzji jednej osoby - prezydenta. Jeżeli mówimy o konkretnych decyzjach o zakończeniu wojny, to bez niego taka decyzja nie zapadnie, nie obejdzie się więc bez spotkania z prezydentem Putinem. Po tym, co oni narobili, (...) nie chcę się spotykać z pośrednikami. Dlatego też nie będę się spotykać z nikim innym, niż z prezydentem Federacji Rosyjskiej, i to tylko w tym przypadku, gdy na stole będzie leżeć jedno zagadnienie - zakończenie wojny. O niczym innym rozmów nie będę - powiedział Zełenski.

Zobacz też: Wojna na Ukrainie. Wołodymyr Zełenski: Ukrainy broni obecnie 700 tys. żołnierzy

Zełenskiemu zadano pytanie, czy są planowane jakieś działania na wypadek, gdyby któraś z prób zamachu na niego powiodła się. - Zgodnie z naszym ustawodawstwem są osoby wyznaczone do kierowania państwem. Byliśmy przygotowani na różne ewentualności i nasze pełnomocnictwa są rozdzielone - moje, premiera i przewodniczącego parlamentu. Jesteśmy republiką parlamentarno-prezydencką. Wiedzieliśmy, że musimy być gotowi do wszystkiego, by niezależnie od rozwoju wypadków państwo mogło istnieć - odpowiedział prezydent.

Pytany z kolei o wyzwolenie Krymu spod rosyjskiej okupacji, odparł: "Jestem pewien, że na dzień dzisiejszy kosztowałoby to śmierć setek tysięcy naszych żołnierzy". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy