Reklama

Reklama

Doradca prezydenta Ukrainy krytykuje laureatów Pokojowej Nagrody Nobla

"Komitet Noblowski ma interesujące rozumienie słowa 'pokój'" - stwierdził doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak po ogłoszeniu tegorocznych laureatów, wyrażając swoje rozczarowanie. Z kolei Ołeksandra Matwijczuk, szefowa nagrodzonego Centrum Wolności Obywatelskiej z Ukrainy, nie kryła radości z wyróżnienia. Pogratulowała również "przyjaciołom i partnerom" z Rosji i Białorusi.

Jak stwierdził na Twitterze Mychajło Podolak, "jeśli przedstawiciele dwóch krajów, które zaatakowały trzeci, otrzymują Pokojową Nagrodę Nobla razem" to "Komitet Noblowski w interesujący sposób rozumie słowo 'pokój'".

"Ani rosyjskie, ani białoruskie organizacje nie były w stanie zorganizować sprzeciwu wobec wojny. Tegoroczny Nobel jest 'fantastyczny'" - dodał doradca prezydenta Zełenskiego.

Pokojowa Nagroda Nobla 2022 budzi sprzeciw Ukraińców

W podobnym tonie wypowiedziała się aktywistka Waleria Woszczewska. "Każdy z trojga laureatów zasługuje na świętowanie - tak. Ich praca jest niezwykle ważna. Ale moim zdaniem zestawieniem razem tych dwóch organizacji i aktywisty wzmacnia szkodliwe narracje, które były wykorzystywane do podsycania wojen i nienawiści" - napisała na Twitterze. 

Reklama

Jak dodała, Putin, który jest głównym wrogiem Zachodu, zbudował prawie całą swoją narrację, którą wykorzystał do usprawiedliwienia inwazji, zabijania i bombardowania, na koncepcji bratnich narodów Białorusi, Rosji i Ukrainy. "Im bardziej zmusza się Ukraińców, Rosjan i Białorusinów do funkcjonowania w tych samych przestrzeni publicznych, tym bardziej wzmacnia się tę koncepcję i wzmacnia narrację Putina" - podkreśliła.

Wątpliwości wskazała również dziennikarka Olga Tokariuk. Jak zaznaczyła, nie ma wątpliwości, że każdy z tegorocznych laureatów Pokojowej Nagrody Nobla z Ukrainy, Białorusi i Rosji zasługuje na to za swoją indywidualną pracę". 

"Problematyczna jest jednak decyzja Komitetu Pokojowej Nagrody Nobla o umieszczeniu ich w tym samym gronie" - czytamy. "Stwarza to mylne wrażenie, że obrońcy praw człowieka na Ukrainie, Białorusi i w Rosji stoją przed tymi samymi wyzwaniami, co absolutnie nie jest prawdą" - dodała.

Pokojowa Nagroda Nobla. Ołeksandra Matwijczuk zabrała głos

Z kolei szefowa nagrodzonego Centrum Wolności Obywatelskiej, Ołeksandra Matwijczuk wyraziła radość z otrzymania Pokojowej Nagrody Nobla.

 

"Całe moje 20-letnie doświadczenie w walce o wolność i prawa człowieka pokazuje, że zwykli ludzie mają znacznie większy wpływ na rzeczywistość, niż może im się wydawać; masowa mobilizacja zwykłych ludzi z różnych krajów świata i ich silny głos może zmienić historię szybciej niż interwencja ONZ" - napisała na Facebooku, będąca w pociągu z Polski do Kijowa, przewodnicząca wyróżnionej ukraińskiej organizacji.

Matwijczuk wypisała trzy kwestie, jakie jej zdaniem mogłyby pomóc w zmianie światowego porządku. 

W opinii działaczki, ONZ musi stworzyć gwarancje bezpieczeństwa dla wszystkich krajów świata i ich obywateli, a Rosja musi zostać wydalona z Rady Bezpieczeństwa ONZ za systematyczne łamanie Karty Narodów Zjednoczonych.

Drugim punktem, jaki przedstawiła Matwijczuk, jest rozwiązanie problemu "luki odpowiedzialności" i wymierzenie sprawiedliwości sprawcom zbrodni wojennych. Jak napisała, "bez tego trwały pokój w naszym regionie jest niemożliwy".

"Konieczne jest utworzenie międzynarodowego trybunału i postawienie przed sądem Władimira Putina, Alaksandra Łukaszenki i innych zbrodniarzy wojennych" - zaapelowała szefowa Centrum Wolności Obywatelskich.


Ołeskandra Matwijczuk pogratulowała innym tegorocznym laureatom

Jako trzecią kwestię Matwijczuk wymieniła masowy sprzeciw zwykłych obywateli wobec niesprawiedliwości i okrucieństwa.

"Teraz przemawia wojsko, bo wcześniej w naszym regionie nie było słychać głosów obrońców praw człowieka. Być może słuchano nas w Komisji Praw Człowieka ONZ, ale na pewno nie w tych salach, gdzie podejmowano decyzje. Jeśli nie chcemy żyć w świecie, w którym zasady określa ten, kto ma najpotężniejszy potencjał militarny, a nie rządy prawa, ten stan rzeczy musi się zmienić" - oświadczyła ukraińska działaczka.

Ołeskandra Matwijczuk wyraziła radość z otrzymania nagrody Nobla przez jej organizację i pogratulowała innym tegorocznym laureatom - "przyjaciołom i partnerom" z rosyjskiej organizacji "Memoriał" oraz białoruskiej "Wiasny", którą kieruje Aleś Bialacki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy