Reklama

Reklama

Czarny dym nad Krymem. Rosja: Eksplozja w bazie wojskowej

Rosyjskiej Ministerstwo Obrony donosi o potężnej eksplozji na okupowanym Krymie. Komunikat resortu mówi o wybuchu w jednej z rosyjskich baz. Nie potwierdzają tego jednak żadne wiarygodne źródła. Do sieci trafiają zdjęcia oraz nagrania, na których widać kłęby gęstego, czarnego dymu. Prokremlowskie agencje informacyjne donoszą o ewakuacji mieszkańców, zaś władze okupowanego regionu przekazały informację o rannych cywilach i jednej ofierze śmiertelnej.

Informację o wybuchu na terenie okupowanego Krymu przekazało Ministerstwo Obrony Rosji. Z komunikatu wynika, że eksplozja nastąpiła w jednej z baz lotniczych Federacji Rosyjskiej.

Krym: Eksplozja w rosyjskiej bazie

Agencja Reutera, powołując się na doniesienia prokremlowskiej agencji RIA Nowosti, informuje, że eksplodować miała amunicja lotnicza.

Według RIA, w miejscu, gdzie doszło do wybuchów, pracują zespoły ratownictwa medycznego, wojsko, lotnicze pogotowie ratunkowe oraz przedstawiciele Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych.

Według źródeł Reutera trzech świadków zdarzenia miało potwierdzić, że z okolicy bazy wojskowej na Krymie miała dochodzić seria odgłosów eksplozji

Reklama

Na ten moment nie wiadomo, czy eksplozja na Krymie miała związek z atakiem ukraińskich Sił Zbrojnych. Rosja stanowczo zaprzecza, by takowy miał miejsce, jednak zdecydowano się na ogłoszenie stanu wyjątkowego - o czym informuje serwis Hromadske.ua

Jak informuje z kolei "New York Times", powołując się anonimową wypowiedź ukraińskiego dowódcy wysokiej rangi, eksplozje na Krymie to efekt działań żołnierzy ukraińskich. "To była baza lotnicza, z której regularnie startowały samoloty do ataków na nasze siły na południowym odcinku frontu" - miał powiedzieć. Żołnierz nie chciał mówić o rodzaju broni, jakiej użyto do domniemanego ataku.

Eksplozja na Krymie. Ewakuacja, ranni cywile i ofiara śmiertelna

Dodatkowo na miejsce miał dotrzeć szef okupowanej republiki Krymu Siergiej Aksionow. - Podjęto działania mające na celu utworzenie kordonu w 5-kilometrowej strefie: ogrodzeń, załóg policji drogowej i patroli pieszych, aby zapobiec urazom okolicznych mieszkańców. Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych monitoruje pożary - przekazał polityk.

Według ustaleń Ministerstwa Zdrowia Krymu w wyniku eksplozji ranne zostało pięć osób, w tym dziecko. Jedna z osób ma być operowana. Potwierdził to szef władz okupowanego Krymu. Jak dodał Siergiej Aksionow, jedna osoba zmarła.

Radio Swoboda, cytujące doniesienia prokremlowskiej agencji TASS, informuje o znacznych stratach w infrastrukturze wojskowej. - Lotnisko eksplodowało - miała przekazać z rozmowie z TASS Wiktoria Kazmirowa, zastępca szefa rosyjskiej administracji obwodu. 

Rosyjska agencja donosi też o ewakuacji mieszkańców, którzy znajdują się w odległości pięciu kilometrów od epicentrum eksplozji.

Wybuch w rosyjskiej bazie. Nad Krymem czarny dym

Do sieci trafiają też zdjęcia oraz nagrania. Na ten moment to jedyne "dowody" na to, że na okupowanym przez Rosjan półwyspie mogło dojść do potężnej eksplozji.

Na zamieszczonych w serwisach społecznościowych zdjęciach oraz nagraniach widać, jak w stronę chmur unoszą się kłęby dymu oraz ziemi. Słup po eksplozji ma wysokość co najmniej kilkuset metrów. 

Nad Krymem unosi się też gęsty i czarny dym. Na jednym z nagrań widać, jak chwilę po wybuchu z jednej z plaż uciekają turyści.

Nowofedoriwka znajduje się w rejonie miasta Saki, na zachodnim brzegu Krymu. Od pozycji ukraińskich na linii frontu w obwodzie chersońskim dzieli ją około 200 km w linii prostej. Odległość w linii prostej od Odessy to 269 kilometrów.

Strona ukraińska nie skomentowała dotychczas wydarzeń na zachodnim wybrzeżu Krymu. Zgodnie z relacjami pierwsze eksplozje miały miejsce około godziny 15.20 czasu lokalnego (14.20 w Polsce - red.).

Reklama

Reklama

Reklama