Reklama

Reklama

Coraz więcej nacisków w sprawie siódmego pakietu sankcji. Niemcy są przeciwne

Około jedna trzecia państw Unii Europejskiej - głównie z krajów nordyckich i wschodnich - naciska na Brukselę, aby rozpocząć prace nad siódmym pakietem sankcji na Rosję i Białoruś. Według informacji agencji Reuters, przeciwne temu są Niemcy i kilka innych państw, które wolą skupić się na uszczelnianiu obecnych regulacji. Polska i Szwecja naciskają na Brukselę, chcąc doprowadzić do wypłaty dodatkowych środków na pomoc militarną dla Ukrainy.

Blisko jedna trzecia państw UE - przede wszystkim z północy i wschodu Unii - oczekuje wznowienia debaty o sankcjach na Rosję i Białoruś. Ostatni, szósty pakiet wszedł w życie 3 czerwca. Jego wprowadzenie poprzedzone było wielotygodniowymi negocjacjami, głównie ze względu na sprzeciw Węgier, które nie chciały wyrazić zgody na odcięcie UE od dostaw surowców energetycznych.

W ramach rozmów uzgodniono, że ostatnia runda ograniczeń dotyczyć będzie zakazu importu rosyjskiej ropy do końca 2022 roku oraz sankcji wobec kolejnych banków, w tym Sbierbanku, który został wyłączony z systemu SWIFT.

Reklama

Sankcje na Rosję: Niemcy są przeciw

Według informacji agencji Reuters, Niemcy i kilka innych państw Unii są przeciw wprowadzaniu kolejnych sankcji na obecnym etapie. Zdaniem dyplomatów z tych państw, w pierwszej kolejności należałoby "skupić się na stosowaniu istniejących sankcji oraz ich uszczelnianiu" zamiast wkraczać ponownie w długi i złożony proces uzgadniania nowych środków.

Niektórzy ambasadorowie państw członkowskich przy UE sugerują, że obecne ograniczenia wprowadzone na Rosję i Białoruś są zbyt delikatne, biorąc pod uwagę jak duże jest uzależnienie Unii od rosyjskiej ropy. Kolejny szczyt przywódców UE ma odbyć się jeszcze w tym tygodniu, jednak projekt konkluzji, które mają być podczas niego przyjęte, nie uwzględnia kolejnych sankcji, podaje Reuters.

Wojna na Ukrainie: Nowe wojskowe wsparcie dla Kijowa

Dyplomaci mieli również rozmawiać na temat zwiększenia wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Według projektu konkluzji, do którego dotarła agencja, UE "pozostaje mocno zaangażowania w udzielanie dalszego wsparcia wojskowego, aby pomóc Ukrainie skorzystać z jej przyrodzonego prawa do samoobrony przed rosyjską agresją".

Wypłaty dodatkowych, militarnych transz pomocowych dla Kijowa oczekują najbardziej przedstawiciele Szwecji i Polski. To właśnie te państwa, zdaniem Reutersa, stoją na czele grupy państw skandynawskich i wschodnich, które naciskają na zwiększenie wsparcia dla walczących.

Europejski Instrument na rzecz Pokoju

W połowie marca 2021 roku Rada Unii Europejskiej ustanowiła pozabudżetowy fundusz o nazwie Europejski Instrument na rzecz Pokoju (EPF). W ramach środków, które przewidziano na lata 2021-2027, UE dysponuje pięcioma miliardami euro, zaś ich celem jest współfinansowanie wojskowych i obronnych działań zewnętrznych na rzecz pokoju.

To właśnie z tych zasobów Unia wypłaciła już ponad dwa miliardy, aby pomóc Ukrainie na polu militarnym. Obecny pułap budżetowy dla EPF wynosi maksymalnie 5,6 mld euro. Jak podaje Reuters, blisko połowa tych środków ma ostatecznie trafić do Kijowa.

Niechętni kolejnym transzom w ramach Instrumentu są m.in. przedstawiciele z Niemiec. Powołując się na obawy budżetowe, niemieccy dyplomaci stoją na stanowisku, że zbyt duże wypłaty dla Ukrainy sprawią, iż w przyszłości nie będzie wystarczających środków na inne, niespodziewane kryzysy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy