Reklama

Reklama

Co dalej z gazem z Rosji? Niepewność w Niemczech

Rosja nie daje gwarancji, że gazociągiem Nord Stream 1, po zakończeniu remontu, popłynie gaz do Niemiec. Federalna Agencja Sieci przygotowuje mieszkańców kraju na bardzo trudny czas. - Klienci, którzy do tej pory płacą za gaz około 1500 euro rocznie, powinni nastawić się rachunki w wysokości około 4500 euro - szef Federalnej Agencji Sieci. W Niemczech zaczyna maleć poparcie dla sankcji gospodarczych nakładanych na Rosję.

Dla Niemców sytuacja staje się coraz trudniejsza. W środę (13.07.2022) rosyjski koncern państwowy Gazprom zakomunikował, że nie jest pewne, czy po zakończeniu corocznego remontu gazociągu Nord Stream 1 zaopatrzenie Niemiec w rosyjski gaz ziemny da się jeszcze zagwarantować. Prace naprawcze i konserwacyjne przy gazociągu potrwają do 21 lipca.

Swoje zastrzeżenia Gazprom uzasadnił oficjalnie tym, że turbina, która była remontowana w Kanadzie, jeszcze do niego nie powróciła. Rząd Niemiec utrzymuje natomiast, że po wydaniu turbiny, strona rosyjska nie będzie miała już żadnego powodu do ograniczania dostaw gazu do Niemiec. Ostatnio jego dostawy wynosiły tylko 40 procent zwykłej ilości.

Reklama

Gaz ziemny z Rosji jest nadzwyczaj ważny dla zaopatrzenia w energię przede wszystkim niemieckiego przemysłu i gospodarstw domowych. Prawie połowa mieszkań w Niemczech jest ogrzewana gazem.

Gaz jako broń polityczna

Innymi słowy prezydent Rosji Władimir Putin użył zaopatrzenia Niemiec w gaz jako broni politycznej. Tak przynajmniej widzą to minister gospodarki Robert Habeck z partii Zielonych oraz kanclerz Olaf Scholz z SPD, którzy to wielokrotnie podkreślali. Habeck powiedział stacji telewizyjnej RTL: "Musiałbym skłamać, gdybym powiedział, że nie mam żadnych obaw". Uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu ziemnego jest duże, choć rząd w Berlinie podjął najrozmaitsze działania, żeby je ograniczyć.

Instytucją decydującą o tym, kto w Niemczech otrzyma określoną ilość gazu, jest Federalna Agencja Sieci, będąca agencją rządową. Jej szef, polityk z partii Zielonych Klaus Mueller, podkreśla stale, że w pierwszej kolejności w gaz będą zaopatrywane prywatne gospodarstwa domowe. W wywiadzie dla sieci redakcji "Redaktionsnetzwerk Deutschland" powiedział: "Niemieckie i europejskie prawodawstwo zakłada ochronę prywatnych gospodarstw domowych tak długo, jak długo jest to możliwe", nie bacząc na pewne wątpliwości w tej sprawie, które w ostatnim czasie zgłosił Robert Habeck.

Minister gospodarki bowiem postawił pod znakiem zapytania obowiązujący do tej pory priorytet dostaw gazu do gospodarstw domowych przed odbiorcami z przemysłu, gdyby rzeczywiście mogło dojść do całkowitego wstrzymania dostaw gazu z Rosji do Niemiec.

Dramatyczny wzrost cen gazu

Wszystko to dowodzi wielkiej nerwowości. Z badań opinii publicznej wynika, że maleje także poparcie dla sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję.

Szef Federalnej Agencji Sieci, powiedział teraz, że prywatni odbiorcy gazu w Niemczech muszą przygotować się na trzykrotny wzrost cen tego surowca w przyszłym roku: "Dla tych, którzy teraz otrzymają rachunek za gaz użyty do ogrzewania mieszkań, ich koszty już się podwoiły. A nie uwzględnia on jeszcze skutków wojny w Ukrainie". Ale to jeszcze nie wszystko: "Klienci, którzy do tej pory płacą za gaz około 1500 euro rocznie, powinni nastawić się rachunki w wysokości około 4500 euro" - dodał Klaus Mueller.

Rozważania ministra Habecka, czy w razie kompletnego wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec nie należy przemyśleć na nowo pierwszeństwa prywatnych użytkowników gazu, żeby niemiecka gospodarka nie doznała zbyt dużych szkód, wywołały ostrą krytykę, zwłaszcza ze strony stowarzyszeń społecznych. Przewodnicząca Związku Socjalnego Verena Bentele podkreśliła, że zwłaszcza rodziny z małymi dziećmi, osoby niepełnosprawne, jak również ludzie starsi, przewlekle chorzy i wymagający opieki muszą mieć pewne zaopatrzenie w gaz.

Prezes Niemieckiej Fundacji Ochrony Pacjentów Eugen Brysch zauważył, że decydować o tym, kto i ile gazu otrzyma, nie powinien żaden minister, także nie minister gospodarki Robert Habeck.

"Ostateczne rozstrzygnięcie kwestii pierwszeństwa w dostawach gazu leży w kompetencjach Bundestagu" - powiedział Eugen Brysch w wywiadzie dla "Osnabruecker Zeitung".

Za mało gazu w magazynach

Gaz stał się w Niemczech towarem deficytowymi i drogim. Zgodnie z obowiązującym prawem, podziemne magazyny gazu powinny być do 1 października napełnione w 80 procentach, a do 1 listopada - w 90 procentach. 

W tym roku jest to jednak bardzo mało prawdopodobne. W tej chwili stopień napełnienia magazynów nie przekracza 65 procent, a to za mało, żeby zapewnić zaopatrzenie w energię w zimie. Dlatego wielce prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym Bundestag będzie musiał ponownie zadecydować o pierwszeństwie w dostawach gazu.

Komisja Europejska liczy się z tym, że Rosja może całkowicie wstrzymać w tym roku dostawy gazu ziemnego do Europy. 

Projekt planu alarmowego w tej sprawie przewiduje między innymi, że budynki publiczne i komercyjne od jesieni będą ogrzewane maksymalnie do temperatury 19 stopni Celsjusza. Wszystko w tej chwili wskazuje na to, że tegoroczna jesień i zima będą trudnym czasem dla odbiorców gazu w Europie.

Jens Thurau/ Redakcja Polska Deutsche Welle 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy