Reklama

Reklama

Ciała zabitych w Ołeniwce wrócą do Ukrainy dopiero po zakończeniu śledztwa

"Po zakończeniu śledztwa" - tak brzmi deklaracja strony rosyjskiej w sprawie oddania ciał ukraińskich wojskowych. Mężczyźni zginęli w ostrzale tzw. obozu filtracyjnego w Ołeniwce w obwodzie chmielnickim.

- Otrzymaliśmy sygnał, że Rosjanie są gotowi oddać ciała naszych bohaterów, ale sformułowanie brzmi - "po zakończeniu śledztwa". Na pytanie, jaki czas jest potrzebny na śledztwo, nie otrzymaliśmy dotąd odpowiedzi, ale czekamy - powiedział rzecznik. Jego słowa przekazał w poniedziałek wieczorem portal ZN.UA.

Niezależny rosyjski portal Meduza, powołując się na Łubinca, podał, że przedstawiciele Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) nie zostali dopuszczeni do jeńców przetrzymywanych w Ołeniwce.

Rzecznik dodał też, że ONZ na razie nie odpowiada na zapytania strony ukraińskiej na temat śledztwa w sprawie wydarzeń w Ołeniwce.

Reklama

- Nie otrzymałem żadnego sygnału, nawet nieoficjalnego - powiedział Łubinec.

31 lipca agencja Ukrinform, powołując się na zastępcę rzecznika sekretarza generalnego ONZ Farkhana Haqa, podała, że eksperci ONZ są gotowi pomóc zbadać ostrzał w Ołeniwce. Pod koniec lipca Łubinec apelował, by do Ołeniwki udali się przedstawiciele organizacji międzynarodowych, by pobrać materiały do ekspertyzy.

Ostrzał Ołeniwki

Jak poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, w nocy z czwartku na piątek wojska rosyjskie przeprowadziły precyzyjny ostrzał tzw. obozu filtracyjnego w Ołeniwce, gdzie znajdowali się ukraińscy jeńcy. Następnie Kreml próbował oskarżyć o ten czyn władze w Kijowie

W ocenie Prokuratury Generalnej Ukrainy zginęło co najmniej 40 ukraińskich jeńców wojennych, a 130 osób zostało rannych. Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) informuje, że śmierć poniosło tam 53 ukraińskich wojskowych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy