Reklama

Reklama

Biały Dom reaguje na wstrzymanie dostaw gazu przez Nord Stream

Rosyjski koncern Gazprom poinformował w piątek, że przesył gazu przez gazociąg Nord Stream pozostaje "całkowicie wstrzymany" aż "do czasu usunięcia szkód", które wykryto w agregacie w tłoczni Portowaja. Na decyzję zareagował Biały Dom. - Rosja wykorzystuje energię jako narzędzie nacisku na Europę - przekazał agencji Reutera rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC).

- Niestety, nie jest zaskakujące, że Rosja nadal używa energii jako oręża przeciwko europejskim konsumentom - stwierdził rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC).

Rzecznik NSC powiedział, że Stany Zjednoczone i Europa współpracują w celu zapewnienia wystarczających dostaw. - W wyniku tych wysiłków europejskie magazyny gazu będą pełne przed krytycznym zimowym sezonem grzewczym - zapewnił rzecznik.

Siemens Energy: Wyciek w turbinie nie uzasadnia wyłączenia gazociągu

Wyciek w turbinie technicznie nie uzasadnia wyłączenia przez rosyjski Gazprom gazociągu Nord Stream 1 - oświadczył natomiast koncern Siemens Energy, producent turbin.

Reklama

"Jako producent turbin możemy stwierdzić, że (wyciek)nie stanowi technicznego powodu do zaprzestania działalności" - podkreślił Siemens Energy w oświadczeniu, zauważając, że w przeszłości wystąpienie "tego rodzaju wycieku nie prowadziło do zaprzestania operacji".

Gazprom: Dostawy gazu przez Nord Stream wstrzymane "do usunięcia szkód"

Rosyjski koncern Gazprom poinformował w piątek, że przesył gazu przez gazociąg Nord Stream pozostaje "całkowicie wstrzymany".

W komunikacie Gazprom oznajmił, że wykryto wyciek w turbinie w tłoczni Portowaja. "Do czasu usunięcia zastrzeżeń dotyczących działania sprzętu transport gazu do gazociągu Nord Stream jest całkowicie wstrzymany" - głosi oświadczenie. W komunikacie nie podano żadnych możliwych terminów przywrócenia dostaw. Nord Stream miał wznowić pracę w sobotę po trzydniowej przerwie.

Gaz przez rurociąg Nord Stream z Rosji do Niemiec przestał płynąć 31 sierpnia. Gazprom oświadczył, że wyłączenie nastąpiło z przyczyn technicznych. W ostatnich tygodniach przez gazociąg przesyłano tylko ok. 20 proc. surowca.

Dostawa gazu przez NS1 została wstrzymana już wcześniej na kilka dni w lipcu. Wtedy jednak odbywały się coroczne prace konserwacyjne, które podległa Gazpromowi spółka będąca operatorem sieci zapowiedziała w dłuższej perspektywie.

W czasie lipcowej przerwy konserwacyjnej doszło do sporu między Zachodem, zwłaszcza rządem Niemiec, a Rosją. Chodziło o turbinę, która po pracach serwisowych, wykonywanych przez producenta (Siemens Energy) w Kanadzie powróciła do Niemiec. Turbina, która miała trafić do Niemiec tymczasowo, pozostaje cały czas w Muelheim an der Ruhr (Nadrenia Północna- Westfalia), ponieważ Rosja odmówiła jej przyjęcia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy