Reklama

Reklama

Atak rakietowy na Charków. Rosjanie korzystają z niebezpiecznej amunicji

Nad ranem Rosjanie zaatakowali Charków pociskami S-300 - informują lokalne władze. Kilka osób zostało rannych.

"O 4:25 nadleciały dwie rakiety S-300" - powiadomił mer Charkowa Ihor Terekhov. "Ratownicy są już na miejscu, demontują gruz. Według nich ofiar nie ma, ale na razie jest to tylko wstępna informacja" - napisał początkowo.

W ukraińskich mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia z Charkowa, na których widać wysokie słupy dymu. Fotografie opublikowano kilka minut po godz. 5. Niestety, to nie był koniec rosyjskiego ataku na Charków.

Po godz. 7 Terekhov poinformował o kolejnym ataku rakietowym. Przekazał, że zaatakowano dzielnicę nowobawarską, ale nie było ofiar i pożarów, a jedynie wybite okna w budynkach. Dodał jednak, że w wyniku wcześniejszego ataku rannych zostało sześć osób.

Reklama

Zaapelował do mieszkańców, by zachowali ostrożność.

System rakietowy S-300

Teoretycznie pociski systemu S-300 służą do zwalczania celów powietrznych. W tym kontekście dysponują dużymi możliwościami, mogą niszczyć taktyczne, rakietowe pociski balistyczne. 

Rosjanie mają najprawdopodobniej problemy z produkcją i dostępnością klasycznych rakiet manewrujących, dlatego zaczęli używać systemu S-300 do uderzeń na cele lądowe. W przypadku takiego wykorzystania, rakiety te nie są najlepszym narzędziem, ponieważ są zdecydowanie mniej precyzyjne. Zatem atakowanie nimi jakiegokolwiek celu stanowi zagrożenie dla mogących znajdować się w pobliżu cywilów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy