Reklama

Amerykański wywiad: Putin zaskoczony porażką swoich sił zbrojnych

Prezydent Rosji Władimir Putin był zaskoczony taką porażką jego sił zbrojnych na Ukrainie, co może na pewien czas doprowadzić do zawężenia jego celów w kierunku ukraińskim - stwierdził dyrektor wywiadu narodowego USA Avril Haines. Z kolei eksperci z amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną twierdzą, że tempo walk może nasilić się zimą.

Avril Haines stwierdził, że Putin teraz "dowiaduje się coraz więcej o wyzwaniach stojących przed rosyjską armią" - Ale nadal nie jest dla nas jasne, czy na tym etapie ma pełne pojęcie o tym, jak niebezpieczne one są - mówił.

Podkreślił, że rosyjskim żołnierzom brakuje amunicji, sprzętu i innego zaopatrzenia.

Haines zauważył również, że cele polityczne Putina na Ukrainie najwyraźniej się nie zmieniły. Wywiad USA uważa jednak, że Putin może zostać zmuszony do "tymczasowego ograniczenia krótkoterminowych celów wojskowych z myślą, że będzie mógł do nich wrócić później".

Reklama

ISW analizuje wizytę Szojgu w Mińsku

Amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW) zauważa w najnowszym raporcie, że początek zimy sprzyja przyspieszeniu tempa operacji ofensywnych na wschodzie Ukrainy i tempo to może wzrosnąć już w najbliższych tygodniach.

"Tempo operacji prawdopodobnie wzrośnie w najbliższych tygodniach, gdy ciągłe chłody pozwolą ziemi zamarznąć na obszarze walk, szczególnie na wschodniej Ukrainie, gdzie operacje po obu stronach zostały zatrzymane przez błota. Prawdopodobnie ani Rosjanie, ani Ukraińcy nie zawieszą operacji ofensywnych w porze, która należy do jednej z najbardziej optymalnych dla walk z użyciem sprzętu zmechanizowanego" - prognozują analitycy.

ISW komentuje ponadto wizytę ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu w Mińsku. Zdaniem ośrodka jej celem było wywarcie presji na Białoruś, by dalej wspierała inwazję na Ukrainę. Amerykański think tank powtarza jednak swą wcześniejszą ocenę, że "jest mało prawdopodobne, by Białoruś włączyła się do wojny na Ukrainie, ze względu na czynniki wewnętrzne, które ograniczają chęć Alaksandra Łukaszenki do takiego kroku".

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy