Reklama

Reklama

Alarm przeciwlotniczy we wszystkich obwodach Ukrainy

Nad ranem we wszystkich obwodach Ukrainy, z wyjątkiem okupowanego Krymu, ogłoszono alarm przeciwlotniczy. W niemal wszystkich regionach zakończył się on po kilku godzinach, internauci i media nie informowały o żadnych poważnych eksplozjach i zniszczeniach.

Alarm objął zarówno okupowane obwody wschodnie, jak obwód doniecki, ługański i zaporoski, a także te graniczące z Polską - wołyński i lwowski.

Po kilku godzinach alarm przeciwlotniczy odwołano dla większości regionów. Aktualnie obowiązuje on jedynie w obwodzie ługańskim.

W porównaniu z poprzednimi dniami, nie odnotowano poważniejszych zdarzeń, w którym ucierpieli by cywile. W sobotę pięć osób zostało rannych w obwodzie chersońskim, gdy wojska rosyjskie ostrzelały punkt wydawania pomocy humanitarnej w Biłozerce. "W chwili ostrzału rozdawano chleb" - podało biuro prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Reklama

Zmasowany rosyjski ostrzał. Ucierpieli Polacy

Premier Ukrainy Denys Szmyhal informował w piątek, że wskutek rosyjskich ostrzałów "niemal połowa systemu energetycznego kraju jest obecnie wyłączona z użytkowania".

"Rosja wojuje z ludnością cywilną, pozbawiając ją zimą światła, ogrzewania, dostaw wody i środków łączności. Tylko 15 listopada wróg wystrzelił w kierunku ukraińskich miast około 100 pocisków rakietowych" - powiadomił szef rządu.

15 listopada, wskutek zmasowanego rosyjskiego ostrzału Ukrainy, doszło również do wybuchu w Polsce. Na teren suszarni we wsi Przewodów, leżącej blisko granicy z Ukrainą, spadła rakieta - jak później informowały polskie władze - najprawdopodobniej ukraińskiej obrony powietrznej, doszło do eksplozji, w wyniku której zginęło dwóch Polaków. Podkreślono, że wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta była wynikiem nieszczęśliwego wypadku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy