"To dla Polski zły sygnał"

Czy wskazanie Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej to koniec systemu „spitzenkandidatów”?

Czy to oznacza, że wpływ Parlamentu Europejskiego maleje? Interia zapytała o to dwie przedstawicielki partii politycznych.

- Wpływ PE jest duży, to bardzo silna instytucja, a jej działanie zależy od posłów, którzy tam zasiadają - uważa Małgorzata Kidawa-Błońska z PO.

Jej zdaniem kandydatura Ursuli von der Leyen zagwarantuje, że UE będzie silna, że będzie się w niej dbało o wartości i zasady i o to, aby każdy kraj UE i szanował reguły, jakie w danych krajach obowiązują.

Barbara Nowacka ze Zjednoczonej Lewicy skomentowała natomiast podział stanowisk w UE: Stare państwa członkowskie zagrały na siebie, co jest dla nas złym sygnałem - powiedziała.
INTERIA.TV
Najlepsze tematy