Reklama

Reklama

Węgry: Rząd zwrócił się do TSUE ws. raportu Parlamentu Europejskiego

Rząd Węgier zwrócił się w środę do Trybunału Sprawiedliwości UE, gdyż kwestionuje poprawność przyjęcia raportu Parlamentu Europejskiego w sprawie Węgier - oświadczył minister sprawiedliwości Laszlo Trocsanyi na konferencji prasowej w Budapeszcie.

Minister podkreślił, że stanowisko Węgier jest takie, iż podczas głosowania w sprawie raportu w PE nie osiągnięto większości 2/3 głosów, niezbędnej do uruchomienia procedury z art. 7 traktatu UE, gdyż do osiągniętego wyniku należy wliczać głosy wstrzymujące się.

Jak dodał, Parlament Europejski nie dotrzymał przepisów, które dotyczą PE.

Trocsanyi oświadczył też, że raport jest przesadnie emocjonalny i nie uwzględnia faktów, dlatego rząd Węgier kwestionuje również jego treść. Wyraził pogląd, że powodem raportu może być też to, że rząd ma zdecydowane stanowisko w sprawie migracji i nie chce go zmienić.

Reklama

Reakcja na krytykę

12 września PE przyjął raport europosłanki Zielonych Judith Sargentini, uruchamiając tym samym art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier. Zawarta w dokumencie krytyczna ocena sytuacji w tym kraju spotkała się ze zdecydowaną reakcją przedstawicieli władz w Budapeszcie. Premier Węgier Viktor Orban określił raport Sargentini mianem "steku kłamstw". Rząd od początku twierdził też, że raport w rzeczywistości nie został przyjęty, gdyż przy obliczaniu nie uwzględniono głosów wstrzymujących się.

Służby prawne PE na prośbę kierownictwa tej instytucji wydały przed głosowaniem opinię, że przy obliczaniu większości do oddanych głosów będą zaliczane jedynie głosy "za" i "przeciw", natomiast wstrzymujące się już nie. Nie wszyscy zgadzają się jednak z takim rozumieniem zapisów regulaminu. "Głos wstrzymujący się jest aktem głosowania. To oczywiste, że powinien się liczyć" - mówił PAP pragnący zachować anonimowość przedstawiciel służb prawnych innej instytucji unijnej.

Artykuł 7. Traktatu o UE

Art. 7 Traktatu o UE stanowi, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, PE lub Komisji Europejskiej Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Ewentualne podjęcie decyzji o sankcjach wymaga jednomyślności państw UE.

Zgodnie z tym artykułem Rada UE będzie musiała wysłuchać stanowiska Węgier, zanim przyjmie ewentualną decyzję w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia zasady praworządności. Większość czterech piątych oznacza, że musiałyby się za tym opowiedzieć 22 z 27 państw członkowskich uprawnionych do głosowania. W trybie tej samej procedury głosowania Rada może również skierować do Węgier zalecenia.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje