Reklama

Reklama

Przemówienie Tuska w PE. Wypomina socjalistom złamaną obietnicę

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk wygłosił w PE w Strasburgu pierwsze przemówienie po nominowaniu na szczycie UE Ursuli von der Leyen na szefową KE. Zaapelował o współpracę i zaufanie między instytucjami. Wypomniał też, że mimo zapewnień "niektórych socjalistycznych premierów" podczas szczytu UE o zagwarantowaniu geograficznej równowagi w sprawie obsady najważniejszych stanowisk w UE, Wschód nie jest reprezentowany. Jak ocenił już w rozmowie z dziennikarzami, "polski rząd niczego nie ugrał dla siebie w kwestii obsadzenia kluczowych stanowisk unijnych".

"Dla niektórych to PE reprezentuje prawdziwe europejską demokrację, ze względu na to, że jego członkowie są bezpośrednio wybierani, a dla innych to raczej Rada Europejska, ze względu na silną demokratyczną legitymację liderów. Tak naprawdę takie spory nie mają sensu, bo obie instytucje są demokratyczne. Na koniec musimy się nawzajem szanować i współpracować ze sobą, bo tylko wtedy możemy budować zaufanie i zmieniać Europę na lepsze" - powiedział do eurodeputowanych Tusk.

Reklama

Szef Rady Europejskiej, zdając sprawozdanie z ustaleń szczytu, chce przekonać PE, by ten nie odrzucał ustaleń liderów i poparł w głosowaniu za dwa tygodnie von der Leyen na przewodniczącą Komisji.

Tusk wypomniał także, że mimo zapewnień "niektórych socjalistycznych premierów" podczas szczytu UE o zagwarantowaniu geograficznej równowagi w sprawie obsady najważniejszych stanowisk w UE, Wschód nie jest reprezentowany.

Według źródeł dyplomatycznych ustalenie ze szczytu było takie, że socjaliści w PE mieli wystawić na szefa tej izby Bułgara Sergeja Staniszewa. Tak się jednak nie stało i w środę przewodniczącym PE został inny socjalista, Włoch David Sassoli.

Taki wybór sprawił, że na czołowych stanowiskach w UE nie ma ani jednego reprezentanta Europy Środkowo-Wschodniej.

"Zajęło nam to trzy dni, bo chciałem mieć pewność, że każdy kraj wielki lub mały, z każdego zakątka Europy był 'za', jeśli chodzi o przyszłe przywództwo UE. Ale oczywiście wciąż jest przestrzeń na poprawę, jeśli chodzi o przedstawicieli ze Wschodu w całkowitej architekturze europejskich stanowisk. Zwłaszcza ze względu na to, że niektórzy przemierzy z socjalistycznej rodziny czynili zobowiązania, jeśli chodzi o geograficzną równowagę w tej izbie" - mówił Tusk w PE w Strasburgu.

"Trzeba umieć walczyć o swoje interesy"

Tusk o brak kandydata z Europy Środkowo-Wschodniej został zapytany po swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.

Wskazał, że w UE "trzeba umieć walczyć o swoje interesy". Dodał, że niektóre kraje były podczas szczytu skoncentrowane tylko na tym, "żeby zablokować kandydaturę Fransa Timmermansa". Nawiązał do zablokowania przez niektóre państwa, w tym Grupę Wyszehradzką, kandydatury Holendra na stanowisko szefa Komisji Europejskiej. W ocenie Tuska przedstawiciele tych państw postanowili "zrezygnować z jakichkolwiek ambitnych aspiracji na rzecz swoich kandydatów, nie zgłaszając ich w ogóle"

Jak zaznaczył, nigdy nie wspomniał, że uważa taktykę tych państw za dobrą. "Zawsze uważałem, że lepiej coś wygrać dla Polski, dla regionu, niż utrącić kogoś" - podkreślił Tusk.

Jego zdaniem powodem sprzeciwu rządu Mateusza Morawieckiego wobec kandydatury Timmermansa były działania podejmowane przez Holendra dotyczące praworządności w Polsce.

"Nie widzę żadnego powodu do satysfakcji dla rządu polskiego, poza tym, że generalnie mamy te problemy personalne w Europie rozwiązane" - dodał Tusk. Jak podkreślił, polski rząd niczego w tej sprawie nie ugrał.

Tusk ws. Krasnodębskiego: To bardzo przykry obraz

Krasnodębski w środę nie został wybrany w Strasburgu na wiceszefa PE. Za jego kandydaturą opowiedziało się w ostatniej, trzeciej turze głosowania 85 europosłów. Stanowisko objął niezrzeszony europoseł Fabio Massimo Castaldo, który otrzymał 248 głosów. Ważnych głosów oddano 350.

Szef Rady Europejskiej, pytany w czwartek przez dziennikarzy o rezultat głosowania, przyznał, że nie zna powodów, dla których Krasnodębski - jak powiedział - "doznał tak upokarzającej klęski". "Jest to bardzo przykry obraz, jak się widzi, ile głosów dostał" - dodał Tusk.

W jego przekonaniu rząd polski zdecydował się na działania negatywne, polegające na blokowaniu, a nie wygrywaniu czegoś dla siebie. "Widzę, kiedy to porównuję z naszą pozycją w Europie sprzed kilku lat, że generalnie o wiele lepiej mieć pozytywne projekty" - powiedział Tusk.

Jak zaznaczył, pogratulował już byłej premier Kopacz objęcia funkcji wiceszefowej PE. "Myślę, że to jest bardzo fajna puenta jej aktywności politycznej, publicznej w Polsce" - podkreślił "Nie będę cytował klasyków i nie powiem, że 'jej się to należało', ale widzę w tym pewną sprawiedliwość tej decyzji" - dodał Tusk.

Kopacz została wybrana na to stanowisko w pierwszej turze, otrzymując 461 głosów.

Ze Strasburga Agnieszka Ziemska i Łukasz Osiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje