Reklama

Reklama

Prof. Dudek: Rezygnacja Merkel to początek poważnych zmian w UE

- Wygląda na to, że Unia Europejska w dotychczasowym kształcie dobiega końca, a odejście Angeli Merkel jest kropką nad "i" zmian w Europie - mówi w rozmowie z Interią prof. Antoni Dudek, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jego zdaniem, rezygnacja z przewodniczenia partii jest wstępem do utraty przez Merkel całej władzy.

Reklama

Kanclerz Niemiec Angela Merkel potwierdziła dziś nieoficjalne doniesienia, że nie będzie ubiegać się o reelekcję na stanowisko przewodniczącej partii oraz że jej obecna kadencja na czele rządu jest już ostatnia. Merkel chciałaby pozostać kanclerzem do końca kadencji, czyli do 2021 roku.

Reklama

Skąd decyzja o odejściu? Angela Merkel oświadczyła, że niedawne wybory do landtagów Bawarii i Hesji powinny służyć jako punkt zwrotny dla koalicji rządzącej. W wyborach tych chadecja i socjaldemokraci ponieśli duże straty. Kanclerz powiedziała, że bierze odpowiedzialność za to, co się stało od czasu ubiegłorocznych wyborów do Bundestagu. Więcej TUTAJ.

"Merkel jako polityk już się zużyła"

Prof. Antoni Dudek uważa, że Angela Merkel jako polityk po prostu się zużyła. - I tak to "zużywanie" w przypadku Merkel następowało wyjątkowo powoli, ale niewątpliwie gwałtownie nabrało tempa po kryzysie migracyjnym w 2015 roku - mówi politolog.

- Angela Merkel rzuciła swój autorytet na rzecz polityki szeroko otwartych drzwi, która została kompletnie odrzucona przez większość Niemców i przez większość państw UE - dodaje prof. Dudek. I - jak zauważa - pojawia się pytanie, czy Merkel powinna pozostać kanclerzem Niemiec do 2021 roku.

Wówczas nasi zachodni sąsiedzi przejęliby system, który obecnie funkcjonuje w Polsce: lider partii rządzącej nie jest szefem rządu. Zdaniem naszego rozmówcy, to niezdrowy model.

- W większości stabilnych demokracji jest dokładnie odwrotnie. Gdy rozdzielona jest rola lidera partii rządzącej i rola kierującego rządem, zaczyna się iskrzenie i nie wiadomo właściwie, kto jest szefem. Nie sądzę, żeby Niemcy długo tolerowali taki stan rzeczy - mówi ekspert. I prognozuje przedterminowe wybory w Niemczech.

Koniec ery Unii naszych czasów

Jak tłumaczy prof. Dudek, decyzja Angeli Merkel o rezygnacji z szefowania CDU, dotknie także Polskę i wpłynie na kształt całej Unii Europejskiej.

- Niemcy, jako jedno z "najrówniejszych" z 28 równych państw, nadawały ton UE. To przecież najpotężniejszy płatnik do budżetu i kraj mający największe wpływy - wyjaśnia.

Kluczowe dla naszego kraju - zdaniem politologa -  będzie podejście nowego kanclerza do kwestii wysuniętej przez Emmanuela Macrona, francuskiego prezydenta. Macron jako rozwiązanie kryzysu we Wspólnocie zaproponował budowanie Unii dwóch prędkości.

- Wydaje mi się, że te propozycje nie zostały przez Merkel zbyt ciepło przyjęte. Zobaczymy, jak następny kanclerz na to zareaguje. To jest dla nas zasadnicza sprawa, bo - jak wiadomo - Polska ma dokładnie odwrotną wizję integracji unijnej niż Macron. Jeśli Niemcy przechylą się w tę drugą stronę, będziemy mieli większy problem niż mamy w naszych relacjach z Brukselą - prognozuje prof. Dudek.

Jak zauważa ekspert, na zmiany w Niemczech nałożą się przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego i nowa Komisja Europejska, a także rozmowy brexitowe. - Wygląda na to, że Unia Europejska w dotychczasowym kształcie dobiega końca, a odejście Angeli Merkel jest kropką nad "i" zmian w Europie - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne