Reklama

Reklama

Co dalej z brexitem? Ścierają się sprzeczne koncepcje

Coraz więcej Brytyjczyków domaga się drugiego referendum w sprawie brexitu. Rośnie także prawdopodobieństwo opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię bez żadnej umowy. Co to oznacza dla Polaków? - Wszystko zależy od tego, kto będzie rządził Wielką Brytanią - mówi Interii Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Brytyjczycy zagłosowali za opuszczeniem UE dwa lata temu. Ale czy Wielka Brytania naprawdę zdecyduje się na taki krok? I kiedy?

Na razie negocjacje z UE utknęły w martwym punkcie, a coraz więcej mieszkańców Wysp opowiada się za pozostaniem w Unii.

Jak wynika z sondażu YouGov dla dziennika "The Times", za powtórzeniem głosowania na temat brexitu po zakończeniu procesu negocjacji z Unią Europejską, jest 42 proc. ankietowanych, a przeciwne zdanie ma 40 proc.

Na pytanie, jak zagłosowaliby w ewentualnym referendum, 45 proc. Brytyjczyków zapowiedziało poparcie dla pozostania we Wspólnocie, a 42 proc. - dla jej opuszczenia.

Reklama

Pomysł drugiego referendum popierają także niektórzy politycy, m.in. były premier z ramienia Partii Pracy Tony Blair, czy były wicepremier z partii Liberalnych Demokratów Nick Clegg. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk i przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zadeklarowali w Parlamencie Europejskim, że UE jest otwarta na ewentualną zmianę decyzji Wielkiej Brytanii w sprawie opuszczenia Wspólnoty.

Według Przemysława Biskupa z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zwołanie drugiego referendum w sprawie brexitu jest jednak bardzo mało prawdopodobne. - Na razie wykluczają to główne siły polityczne, ponieważ to bardzo niewygodny dla nich temat. Decydenci boją się utraty kontroli nad jego wynikiem oraz nad podziałami w poszczególnych partiach. Sytuacja jest jednak dynamiczna - zaznacza Przemysław Biskup. 

Coraz bardziej prawdopodobny twardy brexit

O wiele bardziej prawdopodobnie niż drugie referendum jest wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy, czyli twardy brexit. - Obecnie wyczerpały się możliwości jednostronnych ustępstw brytyjskich, a do tej pory negocjacje były napędzane przede wszystkim dzięki tym ustępstwom. Teraz konieczne są poważne ruchy po stronie Unii Europejskiej. Chodzi o zgodę na stworzenie dla Brytyjczyków specjalnego nowego modelu relacji z UE. Bazą dla tego statusu miałaby być głęboka integracja w zakresie rynku towarów - wyjaśnia Przemysław Biskup.

Brytyjczycy proponują zakończenie swobody przepływu osób oraz częściowe zachowanie swobody usług. Na to musiałaby zgodzić się Unia Europejska, aby negocjacje poszły do przodu. - Obecnie czekamy na decyzję UE, czy się na to zgodzi, czy nie. Z pierwszych sygnałów wyłania się raczej decyzja negatywna, ale formalnie jeszcze ona nie zapadła - dodaje ekspert. Jego zdaniem, decyzji należy się spodziewać w okresie między dwoma szczytami Rady Europejskiej pod koniec września oraz października.

Według Przemysława Biskupa, jeśli decyzje UE będą nie po myśli Brytyjczyków, to staną oni przed dylematem albo bardzo miękkich, albo twardych rozwiązań. - Wtedy bardzo wzrasta prawdopodobieństwo rozwiązań najbardziej radykalnych kosztem rozwiązań pośrednich. W międzyczasie narasta także niezadowolenie sił, które pierwotnie popierały brexit, ale teraz uważają, że proces ten jest rozmazywany. To dodatkowo zwiększa prawdopodobieństwo twardego wyjścia. Jeśli Unia Europejska chce wynegocjowanego brexitu na bazie podpisanej umowy, to teraz jest moment na przyjęcie propozycji premier May. Podpisanie tego traktatu jest wprost uwarunkowane przyjęciem białej księgi jako podstawy do dalszych rozmów - mówi Przemysław Biskup.

Konsekwencje dla Polaków

Jakie konsekwencje może mieć twardy bexit dla Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii?  Wszystko zależy od tego, kto będzie rządził tym państwem. - Odrzucenie białej księgi przez Unię Europejską będzie się wiązało najprawdopodobniej z kryzysem przywództwa Theresy May, która może stracić funkcję premiera - przewiduje Przemysław Biskup. Według niego, jeśli następnym premierem zostanie osoba z jej obozu, to prawdopodobnie dojdzie do utrzymania statusu obywateli UE w Wielkiej Brytanii na takich zasadach, jak dotychczas.

- Obywatele UE, którzy już tam mieszkają, pewnie stracą prawa wyborcze, jednak w ich życiu codziennym nic radykalnie się nie zmieni. Będą mogli tam dalej pracować i korzystać z zasiłków, ale nie zdziwiłbym się, gdyby został w pewnym stopniu ograniczony dostęp do świadczeń społecznych dla osób, które są długo na bezrobociu - uważa Przemysław Biskup.

Ale jeśli do władzy dojdą osoby, które są bardziej radykalne w poglądach, to może nie być żadnych ustępstw dla naszych obywateli.

Jedną z konsekwencji brexitu są wizy dla Polaków. Ruch wizowy jest przewidziany w białej księdze, ale Brytyjczycy proponują też szereg wyjątków łagodzących to rozwiązanie.

- Jest tam propozycja wprowadzenia programu rejestrowanych podróżnych, co przyspieszałoby przepływ przez granice, nawet z wizą. Przewidywane jest także przyznawanie długoterminowych wiz dla studentów, czy zwolnień z wiz dla turystów. Brytyjczycy proponują rozmowy o ruchu bezwizowym z państwami Unii Europejskiej, ale to wymaga dobrej woli po stronie UE - kończy Przemysław Biskup.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy