Reklama

Reklama

​Cimoszewicz: Nie zrezygnuję z kandydowania do PE

"Nie zrezygnuję z kandydowania do Parlamentu Europejskiego, nigdy nie pojawił się taki pomysł. Prowadzę kampanię zgodnie z planem i myślę, że wszystko szczęśliwie się zakończy" - powiedział były premier Włodzimierz Cimoszewicz, pytany o wypadek ze swoim udziałem.

Cimoszewicz jest warszawską "jedynką" Koalicji Europejskiej wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Reklama

W minioną sobotę były premier potrącił rowerzystkę na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce (woj. podlaskie). Jeszcze w dniu wypadku śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Prowadzone jest ono w sprawie, co oznacza, że nikomu nie postawiono zarzutów, a poszkodowana 70-letnia kobieta i były premier zostali przesłuchani w charakterze świadków.

Cimoszewicz uczestniczył w czwartek w spotkaniu przedwyborczym w Wołominie. Pytany, czy w związku z wypadkiem rozważa wycofanie się ze startu w wyborach, był premier zaprzeczył. 

"Oczywiście, że kandyduję" - powiedział, dodając, że nigdy nie pojawił się pomysł, by mógł zrezygnować. "Wszystko powinno być wyjaśniane wedle prawa. Prowadzę kampanię zgodnie z tym, co sobie zaplanowaliśmy i myślę, że wszystko się szczęśliwie skończy" - podkreślił.

W poniedziałek prokuratura podała, że rowerzystka, która uczestniczyła w wypadku, ma złamaną kość podudzia oraz otarcia twarzy i dłoni. Śledczy poinformowali też, że po wypadku kobieta została odwieziona przez Włodzimierza Cimoszewicza i jego znajomych - wraz z rowerem - do własnego miejsca zamieszkania, a następnie - za namową byłego premiera - do szpitala.

Policja przyznała oficjalnie, że samochód, którym kierował Cimoszewicz, nie miał ważnych badań technicznych, dlatego zatrzymany został dowód rejestracyjny auta.

W wydanym w dniu wypadku oświadczeniu Cimoszewicz napisał m.in., że jechał z prędkością ok. 30 km/h, udzielił poszkodowanej pomocy i "po przekonaniu o konieczności poddania się badaniu lekarskiemu została ona odwieziona do szpitala".

"Wyrażam ubolewanie z powodu tego zdarzenia i szczególne współczucie poszkodowanej. Jest mi bardzo przykro z powodu tego niefortunnego wydarzenia w dniu jej urodzin. Pewnym usprawiedliwieniem był fakt jazdy pod słońce. Nie wykluczam również, że bolesna dla mnie informacja sprzed dwóch dni o wykryciu u mnie choroby nowotworowej mogła mieć wpływ na moje samopoczucie" - dodał.

Sonia Otfinowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy