Reklama

Reklama

Brexit: Ostatnie szanse na porozumienie

Unijni negocjatorzy i brytyjski rząd mają jeszcze dwie szanse na to, aby osiągnąć porozumienie w sprawie brexitu: na szczytach EU w listopadzie i grudniu. - Jeśli wtedy do tego nie dojdzie, potem może być już za późno na to, aby umowę uchwalił Parlament Europejski - mówi Interii dr Krzysztof Winkler, jeden z założycieli Grupy Brytyjskich Studiów Społeczno-Politycznych Britannia.

Wielka Brytania ma opuścić UE do 29 marca 2019 roku. Nadal jednak obie strony nie mogą się ze sobą porozumieć co do warunków, na jakich ma się to odbyć. Punktem spornym jest sprawa granicy pomiędzy Irlandią, a Irlandią Północną. Europejscy negocjatorzy liczą na ustępstwa w tej sprawie ze strony brytyjskiego rządu, który jednak chce uniknąć twardej granicy z Irlandią Północną.

Na razie obietnice przedłużenia okresu przejściowego to jedyne ustępstwo UE wobec Wielkiej Brytanii. Jeśli obie strony nie pójdą na kolejne kompromisy -  czeka nas tzw. hard brexit, czyli wyjście z UE bez porozumienia.

Reklama

- To byłaby przede wszystkim klęska dla biznesu - mówi Krzysztof Winkler.

Twardego brexitu nie chce m.in. branża motoryzacyjna, ale jego skutki mogą być bolesne dla wszystkich gałęzi gospodarki. Kilka dni temu "Financial Times" ujawnił, że brytyjski rząd obawia się opóźnień w dostawie żywności i leków w razie załamania się negocjacji w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i przygotowuje alternatywny plan, zakładający m.in. wynajem własnych promów.

Szkocja stanie się nowym państwem?

Brexit będzie miał jednak znaczenie nie tylko dla gospodarki, ale także dla układu sił  na świecie. - Wielka Brytania będzie zapewne z biegiem czasu coraz bardziej oddalać się od UE głównie w sferze politycznej, ale nie można wykluczyć także w przyszłości również gospodarczej. Bliżej będzie jej do Stanów Zjednoczonych. To dla Brytyjczyków także szansa na powrót do historycznych rynków dla brytyjskiego handlu w Azji czy Afryce. W przypadku rynków azjatyckich już się to dokonuje - mówi Krzysztof Winkler.

Jego zdaniem jednak mało prawdopodobne jest to, aby po brexicie doszło do rozpadu Wielkiej Brytanii i Szkocja stała się nowym państwem. - Na nowe referendum w sprawie niepodległości Szkocji musiałaby się zgodzić Wielka Brytania. Poza tym nie jest wcale pewne, czy w referendum Szkodzi opowiedzieliby się za oddzieleniem od Wielkiej Brytanii. Bo gdyby nawet tak się stało, okazałoby się, że i tak są poza UE - zauważa Krzysztof Winkler.

Podczas pierwszego referendum niepodległościowego w 2014 roku 55 proc. wyborców zagłosowało za pozostaniem w Wielkiej Brytanii, a 45 proc. wybrało niepodległość. Jednak w samej Szkocji zwolennicy brexitu zdecydowanie przegrali - w referendum takie rozwiązanie poparło tylko 38 proc. mieszkańców tego kraju.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje