Reklama

Reklama

Beata Szydło nie została przewodniczącą komisji zatrudnienia PE

Była premier Beata Szydło w środowym głosowaniu nie została wybrana na stanowisko przewodniczącej komisji zatrudnienia i spraw socjalnych Parlamentu Europejskiego. Przeciwko jej kandydaturze głosowali przedstawiciele frakcji socjalistów, liberałów oraz Zieloni - dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł w PE.

Głosowanie na wniosek socjalistów było tajne. 

Kto głosował na "nie"?

Reklama

"Europosłowie Socjalistów i Demokratów (S&D) zagłosowali przeciwko kandydaturze Szydło. Taka decyzja została podjęta przez grupę" - powiedziało PAP źródło w tej frakcji.

Również źródła we frakcji Odnowić Europę - która zrzesza m.in europosłów z koalicji Renaissance utworzonej przez partię prezydenta Francji Emmanuela Macrona, holenderskiej Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji premiera Marka Ruttego czy grupy Belga Guya Verhofstadta - potwierdziły PAP, że ta frakcja głosowała przeciwko, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.

Taką decyzję, jak powiedział inny rozmówca PAP z frakcji Zielonych, podjęła również ta grupa. "Zieloni zagłosowali przeciwko, podobnie jak Socjaliści i Demokraci, Odnowić Europę i GUE" - powiedział PAP przedstawiciel grupy Zielonych. GUE to grupa skrajnie lewicowa w PE.

"Głównym powodem było stanowisko premier Szydło w sprawie praw podstawowych, praworządności i LGBTI. (...) Premier Beata Szydło ostro skrytykowała politykę UE dotyczącą imigracji w 2015 r. Między innymi sprzeciwiła się programowi, który miał na celu relokację pewnej liczby syryjskich uchodźców do UE i przeniesienie ich do Polski" - powiedziało w rozmowie z PAP źródło we frakcji Zielonych.

Jak dodało, wpływ na decyzje frakcji o głosowaniu przeciw miała również prowadzona wobec Polski procedura art. 7 traktatu.

Cztery frakcje - Zieloni, Odnowić Europę, Socjaliści i Demokraci oraz GUE - mają w komisji zatrudnienia łącznie 28 europosłów. Przeciwko kandydaturze Szydło, w głosowaniu tajnym na wniosek socjalistów, zagłosowało 27. Za jej kandydaturą było 21. Dwóch europosłów wstrzymało się od głosu.

"To odwet"

"Mamy do czynienia z odwetem. Tu nie liczą się kompetencje ewentualnego szefa komisji zatrudnienia, bo nikt nie zakwestionował kandydatury Beaty Szydło" - powiedział dziennikarzom w PE szef frakcji EKR Ryszard Legutko (PiS) po głosowaniu w tej sprawie w PE.

"Duża część partii, grup politycznych, przede wszystkim socjaliści, jest w szoku po tym, co się stało na posiedzeniu Rady Europejskiej, że ten pakiet z Osaki padł, padł przede wszystkim za sprawą Europy Wschodniej i polskiego rządu. Mamy do czynienia z odwetem. Tu nie liczą się kompetencje ewentualnego przewodniczącego komisji zatrudnienia, bo nikt nie zakwestionował (kandydatury Szydło - PAP). Nie było żadnej uwagi krytycznej" - powiedział dziennikarzom.

W podobnym tonie wypowiedziała się Beata Mazurek. "To kolejny akt politycznej zemsty" - napisała na Twitterze. Jak przekonuje, to odwet za "utrącenie przez Polskę i V4 Timmermansa i Webera".

"Za tym dzisiejszym głosowaniem stoi środowisko liberalno-lewicowe, które de facto krytykuje nas za nieprzyjmowanie imigrantów, krytykuje nas za to, że demokracja w Polsce zwyciężyła i rządzą ci, którzy rządzą. (...) Nie mogą się pogodzić z porażką (...), z tym, że Polska razem z V4 zablokowała zarówno Timmermansa, jak i Webera" - dodała w rozmowie z dziennikarzami.

Jej zdaniem bezprecedensowe jest to, że w głosowaniu tajnym większości nie osiągnęła jedyna kandydatura. "Widocznie socjaliści i liberałowie bali się z otwartą przyłbicą zagłosować w świetle kamer i swoich kolegów i koleżanek przeciwko naszej kandydaturze" - wskazała.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje