Reklama

Reklama

Zachodniopomorskie: Dwa pociągi PKP Intercity na jednym torze. Utrudnienia w ruchu

Dwa pociągi PKP Intercity znalazły się w czwartek na jednym torze w pobliżu Koszalina. Chodzi o składy "Żuławy" (Olsztyn-Szczecin) oraz "Gryf" (Szczecin-Olsztyn). Drugi z nich ze stacji początkowej wyruszył z 80-minutowym opóźnieniem. Po tym, jak oba pociągi zatrzymały się, czoła lokomotyw dzieliło około 400 metrów. Do zdarzenia doszło w 41. rocznicę kolejowej katastrofy pod Otłoczynem - najtragiczniejszej po II wojnie światowej, w której zginęło 67 osób.

Do zdarzenia doszło w czwartek około godz. 11:00, na odcinku szlaku między Koszalinem a Nosówkiem (woj. zachodniopomorskie), nieopodal miejscowości Dunowo. PKP poinformowało Interię, że "do zdarzenia doszło na linii jednotorowej, pociągi zatrzymały się około 400 metrów od siebie. Nikomu nic się nie stało. Po zdarzeniu składy zjechały do stacji Koszalin, skąd - po niezbędnych ustaleniach - ruszyły w dalszą drogę. Okoliczności zdarzenia szczegółowo wyjaśnia komisja".  Z pierwszych informacji od świadków wynikało, że lokomotywy mogło dzielić od siebie około 100-20.

Reklama

Jak nieoficjalnie dowiaduje się Interia, przyczyną zdarzenia był prawdopodobnie błąd osoby prowadzącej ruch pociągu. Na miejscu znajduje się specjalna komisja, która ustali ostateczne przyczyny spotkania się pociągów na tym samym torze. 



Dwa pociągi, jeden tor. Utrudnienia na kolei w Zachodniopomorskiem

W regionie pasażerowie muszą mierzyć się z utrudnieniami w ruchu. Poszczególne składy PKP Intercity są opóźnione od kilku do nawet 200 minut. Problemy dotykają też połączeń Polregio. 

Ruch na linii kolejowej nr 202, gdzie doszło do spotkania się pociągów na jednym torze, został wznowiony o godz. 14:00.


Do niebezpiecznego zdarzenia koło Dunowa doszło 41 lat po katastrofie pod Otłoczynem (dzisiejsze woj. kujawsko-pomorskie). 19 sierpnia 1980 r. dwa pociągi - pasażerski i towarowy - zderzyły się, w wyniku czego zginęło 67 osób, a podobna liczba pasażerów została ranna. Winnym spowodowania wypadku uznano maszynistę składu towarowego. Wcześniej miał on pracować bez przerwy przez 25 godzin, a tuż przed katastrofą - w której zginął - wjechać na niewłaściwy tor. Wydarzenia te opisywał portal polsatnews.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama