Reklama

Reklama

Narasta wykluczenie komunikacyjne. W gminie Ziębice autobus mają raz w tygodniu

Jeśli ucieknie im gminny autobus, na następny muszą czekać... tydzień. Z takim problemem mierzą się mieszkańcy dolnośląskiej gminy Ziębice. Tam publiczny transport jest darmowy, lecz każda z pięciu linii ma "dedykowany" dzień tygodnia, kiedy kursuje. - W innych województwach także brakuje lokalnych przewozów autobusowych. Problem pogłębia się, również za sprawą pandemii - powiedziała Interii Iwona Budych, prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe. Jak dodała, utrudniony dostęp do komunikacji zbiorowej mają niekiedy pasażerowie nawet z rejonów często odwiedzanych przez kolej.

Mająca około 17 tys. mieszkańców gmina Ziębice leży na południu województwa dolnośląskiego, nieopodal Nysy i Ząbkowic Śląskich, jak i granicy z Czechami. Przecina ją linia kolejowa nr 276, dzięki czemu na jej terenie leżą trzy stacje. Pasażerowie mogą skorzystać również z darmowej komunikacji autobusowej, utrzymywanej przez urząd gminy. Jednak jej rozkład jazdy jest co najmniej skromny.

Przejazdy publicznymi autobusami są darmowe, jednak na każdą z pięciu linii wyjeżdżają tylko raz w tygodniu. Dodatkowo na każdej z tras uruchomiono dwa kursy "tam" i "z powrotem". Przykładowo autobus relacji Henryków-Ziębice pojawia się na pierwszym przystanku tylko w czwartki o godz. 8:15. Pierwszy i ostatni kurs powrotny rusza z centrum gminy tego samego dnia o 12:00. 

Reklama


Henryków ma "lepiej": Autobus jeździ dwa razy na tydzień

Nie inaczej jest w przypadku wtorkowego połączenia, czyli pętli do i z Ziębic przez kilka okolicznych wsi. Autobusy pierwsze "kółko" rozpoczynają o godz. 8:10, a drugie - w przeciwnym kierunku - kwadrans po dwunastej. Na następne kursy na tej trasie trzeba czekać cały tydzień.


W poniedziałki darmowymi przejazdami "cieszą się" mieszkający m.in. w Osinie i Niedźwiednika, w środy - Czerńczyc oraz Lipy, a w piątki komunikacja dociera chociażby do Kalinowic Dolnych i Jasienicy. Zdarza się jednak, że jedną miejscowość obsługuje więcej linii niż jedna. Z tego powodu pasażerowie z Henrykowa mogą skorzystać z gminnego transportu w środy i czwartki.

Urzędnicy z Ziębic przypominają, że od 1 września 2020 r. autobusy obsługują wszystkie miejscowości gminy, jak i zapewniają, iż na pokładach autobusów można m.in. zdezynfekować ręce. Interia zapytała ich, dlaczego jednak pojazdy jeżdżą tak rzadko i czy konsultowano z mieszkańcami, w które dni tygodnia komunikacja pojawi się nieopodal ich domów. 

Usłyszeliśmy od urzędu, że osoba odpowiedzialna za transport zajmuje się również dowozem dzieci do i ze szkół, dlatego na odpowiedzi trzeba poczekać. Nie otrzymaliśmy ich do momentu publikacji artykułu.

"Mamy kolej, ale nie szanse, by z niej skorzystać"

Na terenie gminy lepiej skomunikowane "ze światem" są miejscowości, w których zatrzymują się pociągi. Chodzi o stacje Starczów, Ziębice i Henryków; wszystkie obsługują składy Kolei Dolnośląskich oraz Polregio, kursujące w każdy dzień tygodnia, a dwie pierwsze także kilka dalekobieżnych pociągów PKP Intercity. Mimo to, okolice Ziębic i tak odczuwają wykluczenie komunikacyjne.

- To sytuacja, w której mamy dobrze funkcjonującą kolej, ale nie szanse, aby z niej skorzystać. Rozwiązaniem jest uzupełnienie siatki tych połączeń o kursy dojazdowe obsługiwane autobusami, o rozkładzie jazdy dopasowanym do godzin odjazdów i przyjazdów pociągów - mówiła Interii Iwona Budych, prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe.

Problem dotyka więc nawet tych województw, gdzie wskaźnik wykorzystania kolei należy do najwyższych w kraju. Jak wyliczył Urząd Transportu Kolejowego, w 2020 r. na Dolnym Śląsku wyniósł on 6,6. To oznacza, że właśnie tyle przejazdów koleją przeciętnie "zaliczył" każdy mieszkaniec regionu; to wynik wyższy od średniej krajowej. 

Jak przypomniała Iwona Budych, również inne województwa borykają się z brakiem lokalnych przewozów autobusowych, m.in. za sprawą pandemii koronawirusa, podczas której liczni przewoźnicy musieli zakończyć działalność. 

- Dobrym przykładem są województwa lubelskie, warmińsko-mazurskie czy podkarpackie. Co prawda samorządy korzystały ze wsparcia Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, on się rozwija, ale mimo wszystko to nie pomogło - stwierdziła.

Wspólny Bilet w PKP Intercity i PKS Polonus

Mimo bardzo skromnej oferty gminnych autobusów w Ziębicach, urzędnicy zachęcają, by z nich korzystać, gdyż są darmowe. Czy to zdaje egzamin? 

- Możliwe, iż lepiej uruchomić płatną komunikację, lecz z większą liczbą kursów. Wcześniej trzeba byłoby przeanalizować, jakie jest zapotrzebowanie na takie przewozy, zrobić badania w terenie i co najważniejsze, zapytać samych mieszkańców. Gdy w rozkładzie jazdy widzą dwa kursy, wiedzą, że nie zawsze będą im pasować. Co w sytuacji, gdy po wyjściu z autobusu chcemy jechać dalej, lecz pociąg odjeżdża za osiem godzin? Najpewniej wybierzemy transport samochodowy - podsumowała Iwona Budych.

Na pomysł, jak zachęcić pasażerów do podróży z przesiadką z autobusu na pociąg, wpadło PKP Intercity. Pod koniec marca spółka podpisała z autobusowym PKS Polonus porozumienie o współpracy, które przygotowuje do włączenia tego drugiego przewoźnika do oferty Wspólnego Biletu.

Zakup biletów na połączenia realizowane przez PKP Intercity oraz PKS Polonus w systemach sprzedaży każdego z operatorów zostanie połączony w jedną ścieżkę zakupową" - zapowiedziało PKP Intercity. Jak wyjaśnili kolejarze, dzięki Wspólnemu Biletowi pasażerowie kolei w Polsce mogą podróżować pociągami kilku przewoźników kolejowych na podstawie jednego wspólnego biletu.

Wiktor Kazanecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje