Reklama

Reklama

Japonia: Pociąg spóźnił się o minutę. Maszynista ukarany

To nie może ujść mu płazem - stwierdziły władze japońskiego przewoźnika kolejowego, dlatego karnie obniżyły pensję maszyniście, którego pociąg przyjechał o minutę później niż przewidywał plan. Chociaż potrącono niewielki procent wypłaty, mężczyzna uniósł się honorem i pozwał swoich pracodawców do sądu. Jak wyjaśnił, decyzja przełożonych wywołała u niego "psychiczną udrękę".

Japońskie koleje słyną z niezwykłej punktualności, którą uczyniły swoim symbolem. Być może z tego powodu władze przewoźnika West Japan Railway Company ukarały maszynistę pociągu, który przyjechał o minutę później niż przewidywała rozpiska odjazdów. Wypłatę mężczyzny uszczuplono o 43 jeny (około 1,50 zł) w ramach zasady "brak pracy, brak wynagrodzenia". 

Jak doszło do tego "karygodnego" błędu? Skład dotarł do stacji Okayama na zachodnie kraju, gdzie maszynista, który miał odstawić pociąg do zajezdni, zorientował się, że przyszedł na niewłaściwy peron. "Dopiero" po minucie odjechał pociągiem w stronę zajezdni. 

Przełożeni zorientowali się jednak, że pojazd dotarł do bazy później niż powinien. Wtedy wyliczyli, że chodzi o dwie minuty zwłoki, przez co nałożyli na mężczyznę 85 jenów kary. Ich zdaniem, mężczyzna przez ten czas był nieobecny w pracy. 

Reklama

Maszynista tłumaczy się "ludzkim błędem". Chce odszkodowania za "psychiczną udrękę"

Kolejarz odwołał się do lokalnego urzędu norm pracy, co sprawiło, że West Japan Railway Company zrewidowały swoją decyzję - przyznały, iż opóźnienie wyniosło "tylko" 60 sekund. Mężczyzna nadal czuł się poszkodowany, więc skierował sprawę do sądu. Stało się to w czerwcu 2020 r., a japońska gazeta "Yomiuri Shimbun" opisała te wydarzenia w środę.

Wiadomo, jaką linię obrony przyjął maszynista. Jak stwierdził, opóźnienie spowodował "błąd ludzki", dlatego firma nie powinna uznawać, że samowolnie zrobił przerwę w pracy. Podkreślał również, że pomyłka nie zakłóciła rozkładu jazdy pociągów, które zabierały pasażerów. 

Ponadto mężczyzna domaga się odszkodowania: wypłat za nadgodziny, których dotychczas się nie domagał, a także 2,2 mln jenów za "udrękę psychiczną", jaką miała spowodować decyzja pracodawcy. Proces w tej sprawie trwa od marca do tej pory.

Ten sam przewoźnik przepraszał za odjazd szybszy o 25 sekund

Trzy lata temu szefostwo West Japan Railway Company przepraszało, że 12-wagonowy pociąg odjechał ze stacji Notogawa o 25 sekund za wcześnie. Kilku podróżnych nie zdążyło przez to wsiąść do pociągu, a jeden z nich poskarżył się, że spóźnił się do pracy o sześć minut.

"Przyspieszony odjazd był ogromną niedogodnością dla pasażerów. Postaramy się, aby taki incydent się nie powtórzył" - informował wtedy przewoźnik.

Japonia jest państwem o dobrze rozwiniętej sieci kolejowej. Jeśli występują na niej poważne utrudnienia, powodują je najczęściej trzęsienia ziemi albo tajfuny regularnie nawiedzające Kraj Kwitnącej Wiśni. W przypadku, gdy pociągi przyjadą na stację o pięć lub więcej minut, załoga konduktorska wręcza podróżnym specjalne zaświadczenia, które mogą okazać w miejscach pracy czy szkołach.

A jak respektowanie opóźnień wygląda w Polsce? Jeśli pociąg przyjedzie do 5 minut i 59 sekund później niż zaplanowano, uznaje się, że... był punktualny, więc Urząd Transportu Kolejowego nie uwzględnia takiego zdarzenia w oficjalnej statystyce. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje