Reklama

Reklama

Tragedia w Jastrzębiu Zdroju

Nowy motyw ws. podejrzanego o podpalenie domu z bliskimi

Romans to jeden z dwóch głównych motywów, które śledczy biorą pod uwagę w sprawie Dariusza P. Mężczyzna jest podejrzany o podpalenie domu, w którym zginęła jego żona oraz dzieci. Oprócz romansu śledczy badają wątek ubezpieczenia. Prokuratura zarzuca podejrzanemu zabójstwo.

Prowadzący śledztwo w sprawie dramatu w Jastrzębiu-Zdroju podejrzewają, że mężczyzna mógł umyślnie spowodować pożar, aby potem dostać odszkodowanie. Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze "Superwizjera" i "Uwagi", mężczyzna krótko przed tragedią ubezpieczył żonę na wypadek śmierci w kilku firmach.

Reklama

Potem zgłosił się po odszkodowanie, ale pieniędzy nie dostał, bo trwało śledztwo.  W przypadku śmierci żony, gdyby miał to być nieszczęśliwy wypadek, zainkasowałby sumę około miliona złotych.

Poza wątkiem finansowym śledczy biorą też pod uwagę motyw związany z romansem.  - Nie wiem, czy on mógł go popchnąć do tego, co się stało. Ale z tego, co wiem śledczy również biorą taką okoliczność pod uwagę. Romans i pieniądze - te dwie rzeczy mogły się nałożyć - mówił na antenie TVN24 Grzegorz Głuszak.

Sam Dariusz P. w programie "Uwaga!" TVN zarzekał się kilka dni temu, że nie ma nic wspólnego z podpaleniem.

Prokuratura zarzuca mu zabójstwo

Przypomnijmy, że gliwicki sąd aresztował w czwartek Dariusza P. Prokuratura zarzuca mu zabójstwo. Motywem miała być chęć uzyskania pieniędzy z ubezpieczenia.

Informację o uwzględnieniu prokuratorskiego wniosku o aresztowanie P. na trzy miesiące przekazała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Agata Dybek-Zdyń. Sprawę rozpoznawał gliwicki sąd rejonowy.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Michał Szułczyński poinformował, że przedstawiony Dariuszowi P. zarzut dotyczy spowodowania pożaru i zabicia w ten sposób pięciu członków rodziny, a także usiłowania zabójstwa szóstej osoby - najstarszego syna.

Zginęła matka i czworo dzieci

Dariusz P. odpiera zarzuty. W czwartek, jeszcze przed przesłuchaniem w prokuraturze, policjanci zawieźli zatrzymanego do jego domu, gdzie z jego udziałem przeprowadzono przeszukanie. - Nie mam nic wspólnego z tym pożarem, rodzina jest dla mnie najważniejsza - powiedział P. dziennikarzom.

Do tragicznego pożaru doszło w maju ubiegłego roku. Zginęła matka i czworo dzieci w wieku od 4 do 18 lat. Już krótko po tragedii było wiadomo, że doszło do podpalenia. Tak wynikało z opinii biegłego z zakresu pożarnictwa. P. tłumaczył, że ktoś, kto podpalił jego dom, wysyłał mu sms-y z groźbami. Według prowadzących sprawę, autorem tych wiadomości był sam P., który chciał skierować śledztwo na fałszywy tor.

Przez kolejne miesiące śledczy gromadzili obciążające go dowody. Teraz na ich podstawie wydali nakaz zatrzymania mężczyzny. Prokuratorzy nie chcą szczegółowo mówić o dowodach. Twierdzą jedynie, że są one bardzo mocne.

Prok. Szułczyński nie chciał też na razie mówić o motywie, jakim miał kierować się Dariusz P. Według nieoficjalnych informacji ze śledztwa chodzi o polisy ubezpieczeniowe na członków rodziny, wykupione na krótko przed tragedią. Według mediów, Dariusz P., który prowadził zakład produkujący meble, miał bardzo poważne długi.

Jeśli zarzuty się potwierdzą będzie mu groziło dożywocie

Jeśli zarzuty się potwierdzą, Dariuszowi P. będzie groziło dożywocie. W ramach śledztwa konieczne będzie uzyskanie opinii biegłych, którzy wypowiedzą się na temat poczytalności podejrzanego.

Pożar miał miejsce 10 maja ub. roku w domu jednorodzinnym, w którym mieszkała 7-osobowa rodzina. Powierzchnia pożaru była niewielka - ok. 15 m kw. Jego ognisko znajdowało się na piętrze, paliła się część schodów i szafa.

W wyniku pożaru zmarło pięć osób. Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną śmierci ofiar było zatrucie tlenkiem węgla. Na miejscu zginęła 18-letnia najstarsza córka, czterolatka - w trakcie udzielania pomocy. Potem w szpitalach w Jastrzębiu Zdroju i Cieszynie zmarli kolejno: 10-letni chłopiec i 40-letnia matka dzieci oraz 13-letnia dziewczynka. Ojca nie było w tym czasie w domu.

Cała piątka spoczęła jednym grobie na cmentarzu w Jastrzębiu Zdroju. Żegnali ich członkowie rodziny, mieszkańcy miasta i metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który przed tragedią odwiedził rodzinę P. podczas swej wizytacji w parafii. Podczas uroczystości pogrzebowych abp Skworc wspominał zaangażowanie rodziny P. w życie Kościoła - 10-latek był ministrantem, jego starsze siostry działały w stowarzyszeniu Dzieci Maryi, a matka brała udział w ruchu "Światło-Życie".

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz P.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy