Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

Będzie śledztwo ws. nielegalnego podsłuchu?

Możliwe jest wszczęcie śledztwa ws. nielegalnego podsłuchu, ale ściganie sprawcy będzie możliwe dopiero wtedy, gdy ktoś z podsłuchanych złoży taki wniosek - tak eksperci komentują sprawę podsłuchiwania rozmów wysokich urzędników państwowych w restauracji.

Według prof. Piotra Kruszyńskiego, opisana przez "Wprost" sprawa rozmów m.in. szefa NBP Marka Belki z szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem oraz b. ministra Sławomira Nowaka z b. szefem kontroli skarbowej Andrzejem Parafianowiczem, to "książkowy przykład przestępstwa nielegalnego podsłuchu".

Reklama

Mówi o tym art. 267 kodeksu karnego, w myśl którego karze do 2 lat więzienia podlega ten, kto "bez uprawnienia uzyska dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej" oraz kto zakłada w tym celu urządzenie podsłuchowe. Paragraf piąty tego artykułu stanowi, że ściganie takiego przestępstwa może nastąpić na wniosek pokrzywdzonego.

- Śledztwo "w sprawie" zawsze można wszcząć - nawet bez wniosku pokrzywdzonego. Ale by móc postawić zarzuty osobie dokonującej takiego podsłuchu, taki wniosek byłby wymagany. Gdyby natomiast okazało się, że podsłuchiwał funkcjonariusz publiczny, w grę wchodziłaby odpowiedzialność karna nie tylko za nielegalny podsłuch, ale także za przekroczenie uprawnień - wyjaśnił prof. Kruszyński.

Prof. Ryszard Stefański, b. wiceprokurator generalny, a obecnie wykładowca Uczelni Łazarskiego jest zdania, że obecnie to nie prokuratura, lecz ABW i BOR mają główne zadanie w tej sprawie - ustalenia, kto i co podsłuchał. - I dopiero z tymi ustaleniami prokuratura może działać - powiedział. Jak podkreślił, dziennikarze mają pełne prawo zachować w tajemnicy okoliczności, w jakich weszli w posiadanie tych nagrań.

W ocenie obu rozmówców, trudno oceniać inaczej jak politycznie wypowiedzi Belki i Sienkiewicza, Nowaka czy Parafianowicza. - Choć zapewne będzie tak, że pan Belka będzie przesłuchany w prowadzonym już śledztwie ws. Amber Gold" - powiedział Stefański. "A wypowiedzi pana Nowaka na temat jego sprawy dotyczącej oświadczeń majątkowych zapewne będą włączone do akt jego procesu - dodał Kruszyński.

Na upublicznionym przez "Wprost" nagraniu słychać, jak szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz rozmawia z prezesem Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką i byłym ministrem Sławomirem Cytryckim o hipotetycznym wsparciu przez NBP budżetu państwa kilka miesięcy przed wyborami, które może wygrać PiS; Belka w zamian za wsparcie stawia warunek dymisji ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz nowelizacji ustawy o banku centralnym. Tygodnik twierdzi, że do rozmowy doszło w lipcu 2013 roku. W listopadzie Rostowski został zdymisjonowany; pod koniec maja 2014 roku do Rady Ministrów wpłynął projekt założeń nowelizacji ustawy o NBP.

Premier Donald Tusk w poniedziałek o godz. 15 odniesie się do sprawy.

Na godz. 13.45 konferencję zapowiedział prokurator generalny Andrzej Seremet.

Tygodnik "Wprost" twierdzi, że podobnych nielegalnych nagrań jest więcej, wymieniając m.in. rozmowę ministra transportu Sławomira Nowaka, byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza oraz byłego szefa GROM-u Dariusza Zawadki, zarejestrowane miało być również spotkanie wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, a także spotkanie szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego z biznesmenem Janem Kulczykiem czy Kulczyka z ministrem Pawłem Grasiem. Tygodnik nie podaje, skąd ma nagrania ani kto nagrywał polityków.

BOR i ABW nie komentują sprawy. NIK w oświadczeniu napisał, że Kwiatkowski poinformował Kulczyka, że ze swoimi problemami przedsiębiorca powinien zgłosić się do innych organów państwa, ponieważ NIK nie kontroluje prywatnych podmiotów.

Rzecznik CBA poinformował PAP, że spotkanie szefa CBA z wicepremier Bieńkowską było spotkaniem oficjalnym, umówionym przez sekretariaty i odbyło się w miejscu publicznym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy