Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

Życie na podsłuchu. Kelnerzy mieli pomóc PiS obalić rząd?

Pojawiły się zupełnie nowe wątki w sprawie tzw. afery podsłuchowej, czyli słynnych nagrań w restauracji Sowa i Przyjaciele.

Marek Falenta miał przekonywać zakładających podsłuchy kelnerów, że to część wielkiego politycznego planu, który pomoże obalić rząd, a PiS przejąć władzę.

Według doniesień "Gazety Wyborczej", sprawcy mieli dostać "nagrodę", gdy PiS dojdzie do władzy.

Politycy PiS nazwali tę informację "kuriozalną". - Strach w sztabie Platformy jest taki, że zaczynają wypływać coraz to nowe sensacje, żeby uderzyć w Andrzeja Dudę. Wykorzystywanie w kampanii wyborczej tego typu tekstów, które mają uderzać w PiS i kandydata PiS jest ewidentne. Chodzi o to, żeby takimi narzędziami prowadzić nieczystą walkę w kampanii wyborczej - uznała Beata Szydło.

Reklama

- Platforma stosuje zasadę czterech "P". Najpierw był prompter, potem był plagiat, teraz jest paranoja, a na końcu będzie przegrana - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje