Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

Spotkanie liderów koalicji PO-PSL

Około godz. 23 w poniedziałek zakończyło się spotkanie liderów koalicji PO-PSL, którzy mieli rozmawiać m.in. o zaplanowanych na środę w Sejmie debatach nad wnioskami PiS o konstruktywne wotum nieufności dla rządu oraz o odwołanie ministra spraw wewnętrznych.

W spotkaniu, które trwało ok. 2,5 godziny, wzięli udział szefowie PO i PSL: premier Donald Tusk i wicepremier Janusz Piechociński, a także ze strony PO - marszałek Sejmu Ewa Kopacz i szef klubu parlamentarnego Platformy Rafał Grupiński, a z PSL - przewodniczący klubu Stronnictwa Jan Bury, wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak, minister rolnictwa Marek Sawicki oraz minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Reklama

We wtorek wieczorem zbiera się klub Stronnictwa, który zdecyduje jak głosować ws. wotum nieufności dla szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza. Ludowcy sygnalizują, że część z nich chce odejścia ministra. Piechociński zadeklarował jednak, że PSL nie zachowa się niepoważnie. - Nie wyobrażam sobie, że zachowamy się niepoważnie i niegodnie, ale też nie pozwolimy się przyspawać do tego, żeby być w jednym szeregu wśród tych, którzy zawiedli - mówił wicepremier.

Szef klubu PSL Jan Bury poinformował w poniedziałek, że będzie rekomendował ludowcom głosowanie przeciwko odwołaniu Sienkiewicza. - To jest wniosek opozycji, a koalicja ma obowiązek bronić swojego ministra. Premier prosił o kilka tygodni na wyjaśnienie sprawy podsłuchów, dajmy szansę Sienkiewiczowi na wypełnienie przez niego ostatniej misji i wyjaśnienie całej sprawy - zaznaczył polityk.

"Nie będę umierał za ministra Sienkiewicza"

W ostatnich dniach ludowcy sygnalizowali w nieoficjalnych rozmowach, że część z nich chce, aby Sienkiewicz odszedł z rządu. - W tym głosowaniu będzie u nas problem z utrzymaniem dyscypliny - przyznał  jeden z posłów PSL. Również poseł Eugeniusz Kłopotek zapowiedział, że "nie będzie umierał za ministra Sienkiewicza".

Politycy PO są przekonani, że mogą polegać na koalicjancie. Rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła, że nie widzi zagrożenia dla koalicji. - Nie chciałabym, żeby jakikolwiek minister w rządzie został odwoływany pod wpływem szantażu politycznego. Te kasety to jest szantaż polityczny - twierdzi Kidawa-Błońska. Jeszcze w ubiegłym tygodniu rzeczniczka informowała, że koalicja skłania się ku temu, aby wszystkie decyzje personalne związane ze sprawą podsłuchów zapadły po wakacjach sejmowych.

W piątek Piechociński mówił, że zaproponuje premierowi, aby przejął bezpośredni nadzór nad służbami specjalnymi, żeby wyjaśnić sprawę podsłuchów. Doprecyzował, że jego propozycja zakłada, aby Sienkiewicz dokończył swoje obowiązki jako minister spraw wewnętrznych do czasu "dużej zmiany w rządzie na przełomie sierpnia i września".

Sejm rozpatrzy w środę dwa wnioski PiS - o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska i ws. odwołania szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza. Są one pokłosiem opublikowania przez "Wprost" nagrań rozmów m.in. Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką; szefa MSZ Radosława Sikorskiego z b. ministrem finansów Jackiem Rostowskim oraz b. ministra transportu Sławomira Nowaka z b. wiceszefem resortu finansów Andrzejem Parafianowiczem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje