Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

Prokuratura Generalna zabrała głos ws. przeszukania biura szefa klubu PSL

Prokuratorzy, nie znając kalendarza politycznego i terminu głosowań w Sejmie, w ubiegłą środę postanowili o przeszukaniu, następnego dnia, rzeszowskiego biura poselskiego szefa klubu PSL Jana Burego - twierdzi prok. Maciej Kujawski z Prokuratury Generalnej.

 - Decyzja o przeszukaniu - co ustaliłem z prokuratorami z prokuratury apelacyjnej - zapadła w środę - zapewnił Kujawski w TVN24. 

Reklama

Dodał, że prokuratorzy nie wiedzieli o terminie głosowań w Sejmie, dowiedzieli się o nim dopiero w rozmowie z zastępcą prokuratora generalnego.

"Żaden termin nie byłby dobry"

- Wtedy dowiedzieli się, że dochodzi do takiej sytuacji, że to przeszukanie będzie miało swój kontekst polityczny, ale uznali, że w tym przypadku - ponieważ były już zaangażowane pewne siły i środki ze strony prokuratury i CBA - należy tego typu działania wykonać - powiedział prok. Kujawski.

W ocenie Kujawskiego żaden termin przeszukania nie byłby dobry.

- Jakie pytania padałyby w stronę prokuratury, gdyby dziennikarze dowiedzieli się, że prokurator, dowiedziawszy się o jakimś wydarzeniu sejmowym, wstrzymałby przeszukanie, i to przeszukanie odbyłoby się dzisiaj lub jutro - ocenił.

- Również pewnie bylibyśmy atakowani, że działamy według rytmu działań politycznych - dodał.

W środę w Sejmie miało się odbyć głosowanie ws. odwołania ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza; przesunięto je jednak na piątek.

Pawlak: Szantaż i zastraszanie

W konsekwencji przeszukania biura Burego, były szef ludowców Waldemar Pawlak zaproponował, aby ogłosić przerwę przed głosowaniem nad wnioskiem PiS o odwołanie Sienkiewicza do 22 lipca, aby w tym czasie prokurator generalny w trybie nadzoru nad prokuraturą i premier w trybie nadzoru nad CBA, przedstawili Sejmowi informację, czy są poważne zarzuty wobec Burego.

Pawlak stwierdził bowiem, iż  głosowanie w sprawie szefa MSW "nie może odbywać się pod zastraszaniem ani szantażem".

"Przeszukano pokój poselski, mieszkanie posła na Sejm, faktycznie oskarżono polityka przed ważnym głosowaniem (...). W środowisku polityków istnieje gotowość do swoistego uboju rytualnego, bez ogłuszania. Nie postawiono żadnych zarzutów, nie znaleziono nic, co było we wniosku prokuratury, podane jako dowody" - mówił Pawlak.

Głosowanie w piątek, przeszukanie dzień wcześniej

Pokój szefa klubu PSL w hotelu poselskim oraz jego biuro w Rzeszowie prokuratorzy i funkcjonariusze CBA, w ramach śledztwa ws. powoływania się na wpływy w ministerstwie infrastruktury, przeszukali w czwartek.

Tego dnia agenci CBA weszli też do gabinetu szefowej rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej prok. Anny Habało. Przeszukania dotyczyły też b. rzeszowskiego prokuratora Zbigniewa Niezgody oraz b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP. Prokuratura nie ujawnia jego danych ani tego, co obecnie robi - UOP nie istnieje od 2002 r.

O śledztwie w sprawie powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych w zamian za korzyść majątkową lub osobistą Prokuratura Apelacyjna w Warszawie informowała tydzień temu.

Podano wówczas, że w ramach tego śledztwa dokonano przeszukania pomieszczeń w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju oraz zatrzymano dwóch biznesmenów z branży paliwowej z Leżajska, którym przedstawiono zarzuty powoływania się na wpływy w resorcie infrastruktury, w zamian za korzyść majątkową lub osobistą.

Jak wyjaśniała prokuratura, przeszukania dokonane w czwartek były konsekwencją działań prokuratury i CBA z zeszłego tygodnia, gdy zatrzymano biznesmenów i przeszukano gabinet wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza z PO.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje