Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

Nowa odsłona afery taśmowej. "Bohaterów tych nagrań nie ma już w PO"

​Sprawa taśm jest zamknięta. "Bohaterów" tych nagrań nie ma już w Platformie - tak w radiowej Jedynce sprawę nowych podsłuchów komentował minister skarbu państwa. Wczoraj podsłuchane rozmowy osób związanych z Platformą Obywatelską ujawniła Telewizja Republika

- Na temat taśm mam jednoznaczne stanowisko, takie, jakie Platforma. Ci, którzy byli zaangażowani w jakieś niesprawdzone rozmowy i używali argumentów, których nie powinni używać, po prostu te osoby nie znalazły się na listach  - powiedział Czerwiński w "Sygnałach Dnia" radiowej Jedynki.

Odnosząc się do kolejnych ujawnionych przez stację Republika nagrań, dodał: "Ten, kto słuchał, to wie, że to jest próba wyciągnięcia starego tematu, oczywiście nagannego. Tam nie ma żadnego polityka Platformy, tam są biznesowe rozwiązania, rozmowy. Oczywiście być może ktoś będzie sugerował, że one dotykały polityków. Sprawa taśm dla mnie, dla Platformy jest zamknięta".

Reklama

Ocenił, że publikacja nielegalnych podsłuchów to przestroga, "że po prostu nie wchodzi się w takie buty". Przypomniał, że Donald Tusk jako premier powtarzał, "że największym zagrożeniem dla Platformy mogą być członkowie Platformy, którzy się mogą niestandardowo zachowywać". - Ich już nie ma w Platformie - zaznaczył szef MSP.

"To nie dotyczy polityków"

Mówiąc o treści rozmów podkreślał, że raziły go raczej te ujawnione dawniej, natomiast wycinki wyemitowane w środę były zapisem rozmów biznesowych, nie politycznych. - To nie dotyczy polityków. - To była, z tego co pamiętam, rozmowa (Piotra) Wawrzynowicza z panem (Janem) Kulczykiem, (...) ani jeden ani drugi nie mają nic wspólnego z polityką - powiedział.

W środę wieczorem TV Republika ujawniła fragmenty nagrań nielegalnie podsłuchanych rozmów nieżyjącego już biznesmena Jana Kulczyka z jego współpracownikiem, lobbystą Piotrem Wawrzynowiczem, dotyczące m.in. prywatyzacji Ciechu, kupionego przez firmę Kulczyka.

Według stacji z Kulczykiem w fragmencie innego nagrania mieli rozmawiać Kulczyk i b. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, m.in o dostawach skroplonego gazu ziemnego z Kataru do Polski. Stacja wyemitowała też m.in. fragment rozmowy Kulczyka z szefem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim z czerwca 2014 i fragmenty rozmów o Ciechu.

Prokuratorzy wystąpią do TV Republika o udostępnienie nagrań

Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski powiedział, ze w ramach śledztwa w sprawie prywatyzacji SA Ciech prokuratorzy wystąpią do TV Republika o udostępnienie nagrań. Dodał, że aktem oskarżenia przygotowanym przez praską prokuraturę w sprawie tzw. afery podsłuchowej objęto rozmowy Jana Kulczyka.

O prywatyzacji spółki zrobiło się ponownie głośno w połowie zeszłego tygodnia. Na polecenie prokuratury, która prowadzi śledztwo ws. nieprawidłowości przy prywatyzacji Ciechu, CBA zabezpieczyło dokumentację w Ministerstwie Skarbu Państwa oraz elektroniczne nośniki, które miał prezes Giełdy Papierów Wartościowych.

Prezes Giełdy Paweł Tamborski, który wcześniej jako wiceminister w MSP odpowiadał za prywatyzację Ciechu, przekazał funkcjonariuszom CBA żądane przez prokuraturę dane z okresu od listopada 2013 do sierpnia 2014 r. Tamborski mówił, że chodziło o sprzęt elektroniczny, odkupiony przezeń po zakończeniu pracy w resorcie. Przekonywał, że sprzedaż była "przeprowadzona w najbardziej transparentny sposób", zapewniał też o swojej gotowości do współpracy ze służbami prowadzącymi śledztwo. Współpracę deklaruje też resort skarbu.

Sama spółka podkreślała, że czynności śledcze nie dotyczą samej firmy i nie mają związku z jej bieżącą działalnością biznesową.

Śledztwo dotyczące możliwych nieprawidłowości przy prywatyzacji Ciech SA prowadzi od kwietnia br. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Ma ono wyjaśnić m.in., czy ktoś nie przekroczył uprawnień, nie było korupcji lub prania pieniędzy. Śledztwo dotyczy niedopełnienia obowiązków i nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w związku ze zbyciem przez SP 37,9 proc. akcji Ciech SA za co najmniej 619 mln zł, co miało wyrządzić państwu szkodę majątkową wielkich rozmiarów. Grozi za to do 10 lat więzienia. Jaskólski poinformował, że śledztwo przedłużono do 1 stycznia 2016.

To kolejna odsłona tzw. afery podsłuchowej

W wydziale ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji warszawskiej PA od lutego prowadzono postępowanie sprawdzające z zawiadomienia posłów Sprawiedliwej Polski. Wniosek posłów został skierowany po doniesieniach mediów, że Skarb Państwa mógł sprzedać w niekorzystny sposób akcje spółki Ciech, narażając się na utratę kilkudziesięciu miliardów złotych. Posłowie zawiadomili prokuraturę po publikacjach medialnych o treści podsłuchanych rozmów; o sprzedaży akcji Ciech SA donosiła telewizja Republika, która podawała, że dotarła do informacji z wewnętrznej bazy CBA - systemu meldunków operacyjnych oraz do korespondencji, jaką z funkcjonariuszami CBA prowadził biznesmen Marek Falenta - jeden z czterech oskarżonych w tzw. aferze podsłuchowej.

Prywatyzację Ciechu przeprowadzono w połowie ubiegłego roku. Grupa Ciech należy do liderów europejskiego rynku chemicznego; znajduje się w pierwszej pięćdziesiątce największych polskich przedsiębiorstw.

To kolejna odsłona tzw. afery podsłuchowej, która wybuchła w czerwcu 2014 roku, gdy w tygodniku "Wprost" opublikowano stenogramy nielegalnie nagranych rozmów polityków z kilku warszawskich restauracjach. Wśród posłuchanych byli ministrowie, biznesmeni i prezes NBP. Do tej pory prokuratura postawiła zarzuty jedynie osobom organizującym nielegalne nagrania. W związku z aferą doszło do dużej rekonstrukcji rządu Ewy Kopacz. Ze stanowiska marszałka Sejmu odszedł też Radosław Sikorski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne